Następnego dnia...
Wstałam o 9 (jak zwykle poprostu lubie się wyspać) i poszłam zrobić se śniadanie a następnie poszłam się pakować zajeło mi to 2 godziny ale zanim jeszcze się spakowałam znalazłam list od Justina ale go nie otworzyłam nie miałam zamiaru -Co niby miałby tam napisać?Chyba tylko tyle że przeprasza i że żałuje a do tego dodaje inne głupie żeczy.-Powiedziałam i schowałam list głęboko do torby.O 12 byłam już gotowa więc ułożyłam se plan na pierwszą część dnia:
godz.12:30-hmm....nie wiem
godz.15:30-samolot więc wcześniej musze wyjechać z domu
godz.14:30-wyjazd z domu więc zostały mi 2 godziny co można w tym czasie robic?Przejde się do parku.Położyłam plan na stoliku i poszłam przejść się do parku gdy się w nim znalazłam usiadąłm na ławce i zaczełam wspominać wszystkie chwile spełnione tu.
Wtedy gdy poznałam Toma,gdy Justin mnie przeprosił ,gdy zemdlałam i jeszcze wiele innych żeczy.-Nie chce opuszczać tego miasta ale chce ppoznać mame co ja mam zrobic?-Spytałam sama siebie ale jakiś głos za mną mi odpowiedział:
-Może nie wyjeżdżaj-Gdy sie odwróciłam zobaczyłam Viktora no wiecie tego przez którego uciekłam z domu i znalazłam się pod klubem 21.
-A ty skąd się tu wziełes?-Spytałam i odwróciłam się a on usiadł obok mnie.
-Mieszkam tu nie pamiętasz?-Spytał lekko uśmiechając się.
-Pamiętam i to dobrze.-Odpowiedziałam troche drentwo.
-Posłuchaj nie chciałem Ci zniszczyć życia ani nic z tych żeczy poprostu mój tata i twoja mama spotykali się to nie była moja wina sorki,naprawde sorki.-Tłumaczył się.Pewnie słyszał już o wypadku mojej mamy.
-Posłuchaj nie winie Cie za to że zniszczyłeś mi życie zrobił to Justin ty jak widze jesteś spoko-Chciał się uśmiechnąc ale mu nie pozwoliłam-Moglibyśmy być przyjaciółmi ale pod warunkiem że przestaniesz się tak szczeżyć poprostu nie nawidze jak chłopacy się do mnie uśmiechają z tego powodu że jestem ładna .Wole jak uśmiechają się z tego powodu że jestem fajną dziewczyną,że mnie kochają ,że mnie lubią...-Skończyłam.
-Ja Cie lubie-Powiedział a mi zrobiło się tak miło że aż go przytuliłam ale zaraz obok przechodził Justin.
-Co to?-Zrobił takie oczy O_O
-Justin?-Spytałam troche speszoan.
-zrywasz ze mną po to by być z nim?-Spytał jakby nie chciał usłyszeć odpowiedzi.-No nie gratuluję Ci zabrania mi dziewczyny.-To do Victora.
-Posłuchaj Justin po pierwsze Victor to nie mój chłopak tylko przyjaciel po drugie jesteś idiotą po trzecie nie kocham Cie-Wtej chwili zrobiło mi sie dziwnie ale mówiłam dalej.-A tak wgl. Co ty tu robisz co?Gdzie masz swoją Natashe co?Miała cie dość po tym jak usłyszała co zrobiłeś?Hy?!-Spytałam.
-Przyszedłem tu bo mam koncert i zaraz po tym jade w trase a co z Natashą?Mam ją gdzieś ciągle gada że powinienem być taki a nie taki miałem tego dosyć więc rzuciłem ją.-Powiedział to z lekkim uśmieszkiem
-Posłuchaj jesteś zwykłym świnia nie wiem co w Tobie widziałam a teraz sorki musze już iść mam samolot-I popchnełam go lekko odwracając się do Victora-Sory Victor ale chcem poznać prawde o sobie.Pa.-Odpowiedział mi to samo a ja poszłam do domu.Gdy weszłam zobaczyłam że jest 14:45 więc szybko wziełam walizki i zeszlam na dół do taksówki po 15 minutach byłam na lotnisku szybko pobiegłam do bramki i szybko wsiadłam do samolotu coś mnie naszło i wyjełam list od Justina było w nim napisane coś takiego:
Los Angeles 23 lipca 2009 rok-Odrazu pomyslałam czemu taka data.Po przeczytaniu listu już wiedziałam.
Droga Susan!
Kocham Cie bardzo nie wiem czy o tym wiesz więc jeszcze raz KOCHAM CIE BARDZO!Zapamiętaj(tak na wszelki wypadek).Nie wiem czemu stało się z nami coś tak strasznego jak to że roztaliśmy się może to moja wina tego nie wiem jeżeli moja to przepraszam ale nie pisze tego listu po to by powiedzieć Ci tego tylko po to by pokazać Ci jak byliśmy szczęśliwi.
Więc tak:
Zaczne od tego jak się poznaliśmy.Pamiętam że nienawidziłaś mnie i chyba dlatego Cie odrazu polubiłem byłaś wtedy dla mnie aniołem tylko ty się liczyłaś nikt inny.Wtedy nastepnego dnia po imprezie gdy Cie znalazłem pod klubem. Chciałem wymówić twoje imie na scenie ale nie mogłem bo bym zniszczył wszystko nad czym pracowałem przez całe życie rozumiesz?No pewnie że nie ,miasz matke polke która jest sławna i wkażdej chwili ty też możesz byc a ja?Ja musiałem pracować na to wszystko od najmłodszych lat nawet nie wiesz jak mi było ciężko ale wróćmy do nas Kochaliśmy się na zabuj a teraz gdy jesteśmy na obozie ty wgl. się do mnie nie odzywasz wiem,wiem zniszczyłem wszystko i przepraszam za to.-To byłby koniec ale cos dopisał.
27 październik 2010rok
Chciałem dac Ci ten list wcześniej ale nie mogłem,poprostu nie mogłem bałem się że gdy go Tobie dam strace Cię na zawsze i widze że tak jest trace Cie zmieniłąś się do niepoznania komentujesz wszystko i wszystkich skoro jesteś na mnie zła że Ci nie powiedziałem o twojej rodzinie to sorki ale nie mogłem przepraszam cie za to i żałuje,naprawde.Jeżeli chodzi Ci o to że nie współczułem Ci to przepraszam nie potrafie pocieszac kogoś kto wszystkich krytukuje.Dopisuje te słowa po to byś wkońcu zrozumiała że się zmieniłaś jestes inna niż przedtem gdy cię poznałem pewnie to moja wina więc przepraszam i znikam z twojego życia na zawsze ale mam nadzieje że mnie nie zapomnisz i będe miał jeszcze jakieś miejsce w twoim sercu.
Całuje Justin,ten który zniszczył Ci życie.
Po przeczytaniu powiedziałam -Żegnaj Justin,żegnaj mój kochany mam nadzieję że się kiedyś spotkamy.-Potem zrobiło mi się smutno więc odłożyłam list i poszłam spac.
To już ostatni rozdział o Susan będą nowi bohaterzy i wgl. o Susan i Justinie i ich dalszych dziejach jeszcze usłyszycie a właściwie przeczytacie więc sie nie martwcie.
Pozdrawiam Paula. ;)
sobota, 30 października 2010
niedziela, 24 października 2010
rozdział 21-Susan poznaje prawde i rozmawia z matką.
Gdy wkońcu dojechaliśmy i facet który miał mnie wozić mi pomógł zawieść mnie do domu a potem powiedziałam mu że może se iść.Siedziałam i myślałam o tym co teraz będzie bo wkońcu nie wiem czy moi rodzice żyją... .
-Rodzice!Przecież gdzieś w komórce miałam numer do Jeydona ale narazie zadzwonie do mamy.Drnn....drnnnnnnnnnnnnnnn dzwoniłam ale nikt nie odbierał więc poszukałam numeru Jeydona i zadzwoniłam do niego.
-Tak?-Odezwał się głos jakieś kobiety zupełnie niewiedziałam kto to jest.-Jack jeżeli to ty to sie lepiej rozłącz bo zadzonie po gliny .Masz zakaz zbliżania się do mnie rozumiesz.ZAKAZ!-Kobieta się rozłączyła.
-Kto to był?Zupełnie nie wiem przecież... ale....nie to nie możliwe zadzwonie jeszcze raz.drnnn....drnnnnn
-Tak?Kto mówi?-Znów ten sam głos.
-Dzieńdobry mam na imie Susan.-Odpowiedziałam
-I co z tego?-Spytała tak jakos oschle.
-Czy jest może gdzieś tam Jeydon Knight?-Spytałam
-Jeydon?Nie, nie ma go wyjechał do Hiszpanii wróci gdzieś za trzy miesiące zostawić dla niego jakąś wiadomość?-Spytała
-A ma pani może jakiś kontakt do niego?-Spytałam
-Zależy o co chodzi?-Spytała
-O to że Jeydon jest no... ja go tak nie nazywam ale jest moim ojcem i chciałabym dowiedzieć czy z moją rodziną jest wszystko w pożądku.-Powiedziałam
-Zaraz to ty jesteś Susan Ignasiak?-Spytała
-Tak a o co chodzi?-Spytałam troche przestraszona
-Trudno mi to powiedzieć ale twoja mama,siostra i brat... przykro mi naprawde.-Po tych słowach strasznie się rozpłakałam.Nie mogłam dłużej rozmawiać z tą panią więc się pożegnałam i rozłączyła.
-Jak to?To znaczy że oni... że ja....-Tak płakałam że trudno to opisać ledwo wstałam z wózka i położyłam się na łózko płakałam bez przerwy aż wkońcu zasnełam.
Dwa dni puźniej
-Susan jesteś tam?Susan!-Ktoś dopijał się do drzwi.
-Myślisz że jest w domu?-Zapytał się jakiś głos była to chyba Jade ale dokładnie nie wiem
-Tak napewno tak mówił mój kierowca.-Teraz rozpoznałam był to Justin byłam ciekawe co tu robi z Jade.Chciałam się dowiedziec więc chciałam wstać ale nie udało mi się usiąść na wózek i upadłam a zaraz do domu wpadł Justin,Jade,Sasha,Jasmine i pare jeszcze innych osób.
Kilka godzin puźniej
-Musisz dużo odpoczywać i ćwiczyć chodzenie tylko tyle moge narazie stwierdzić-Powiedział doktor
-Dobrze panie doktorze będe.-Odpowiedziałam.
-Najlepiej będzie jak ktoś z rodziny zostanie z Tobą-Nagle Justin i Natasha zbladli.
-Coś się stało?-Spytałam
-Nie skądże skąd przyszło Ci to do głowy?-Spytał sie Justin
-Zbladliście troche-Odpowiedziałam
-To spowodu braku powietrza-Odpowiedział
-Aha, może pan mówić dalej.-Powiedziałam do doktora
-Więc tak na czym skończyłem?-Spytał
-Mówił pan o tym że najlepiej jakby ktoś z rodziny ze mną został-Odpowiedziałam
-A właśnie gdzie są twoi rodzice?-Spytał.Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć a już Justin się wtrącił.
-Wyjechali do Hiszpanii.-Odpowiedział
-Hm... to może do nich zadzwonisz?-Zaproponował doktor
-Niestety w tej chwili Susan nie może zadzwonić gdyż jej rodzice przedchwilą do mnie dzwonili i powiedzieli że życzą Susan powrotu do zdrowia ale niestety nie mogą wrócić do Ameryki gdyż mają dużo pracy.-Powiedział Justin.
-Aha czyli jednak wiedzą to dobrze muszę już iść mam kolejną wizyte dowidzenia.-Pożegnał się doktor
-Dowidzenia-odpowiedziliśmy a gdy tylko doktor wyszedł zwróciłam sie do Justina
-Oszust!Możesz wszystkich wokół oszukiwać ale mnie nie oszukasz wiem wszystko, WIEM CAŁĄ PRAWDE!-Rozpłakałam się a Justin tylko skrzywił mine tak jak reszta i patrzyli się na mnie jak na idiotkę.
-Poprostu ma wachania natroju po wizycie w szpitalu niedługo jej się poprawi a narazie wyjdzcie wszyscy pogadam z nią-tłumaczył Justin.Wszyscy wyszli a w pokoju zostałam tylko ja i Justin on zaczął.
-Co Ci odbiło?O co Ci chodzi?-Pytał jakby nie wiedział o co chodzi.
-Nie udawaj niewiniątka dobrze wiesz o co chodzi-powiedziałam
-Jakbyś nie zauważyła to nie wiem o co chodzi-Tłumaczył się
-Czemu nie powiedziałeś mi że moi rodzice nie żyją że moja siostra,brat i mama i wszyscy inni pasarzerowie Dlaczego nie powiedziałeś ,dlaczego?Pytam się Ciebie dlaczego?-Byłam cała we łzach a Justin tylko stał jak rzeźba i nie wiedział co powiedziec więc ja też się nie odzywał aż wkońcu Justin coś próbował powiedzieć.
-Ja....ja...-Jąkał sie
-Co?Ty co?Nie myślałeś,albo zapomniałeś o istnieniu moim bo zajełeś się Natashą?ODPOWIEDZ NIE STÓJ TAK!-nie mogłam wytrzymać
-To nie tak jak myślisz próbowałem Ci powiedzieć ale za każdym razem widziałem twoją twarz przed moimi oczami i coś w głowie mówiło mi że nie powinienem.-Tłumaczył się ale ja go nie chciałam słuchać.
-O nagle Wielki Justin stał się wrażliwy jakaś nowość powinni to opublikować w gazecie.Bo gdyby twoja rodzina zgineła odrazu by opublikowali to w gazecie.-Mówiłam
-Ale jest o twojej mamie i paru jeszcze innych sławnych osobach które wtedy leciały.-Ciągle sie tłumaczył.Po chwili zastanowienia powiedziałam mu :
-Wiesz co Justin wyjdź z tego pokoju i nigdy tu nie racaj wgl. zapomnij o mnie bo już nigdy przenigdy mnie już więcej nie zobaczysz.-Gdy to mówiłam to chyba zauważyłam łze w oczach Justina który chciał coś powiedzieć ale nie mógł więc wyszedł ale za drzwiami słyszałam jakieś szmery i zaraz weszła Jade i powiedziała ze sama nie wie co się ze mną dzieje i dodała że Justin kazał jej powiedzieć że mnie kocha(Susan nie Jade tak na wszelki wypadek)i powiedział że nigdy mnie nie zapomni nawet jeżeli by tego chciał a wychodząc przypomniało jej się że dał jej list a ając go dodała:
-Justin powiedział że mam go otworzyć dopiero wtedy kiedy już postanowie .A i dodał że zrozumiesz w swoim czasie.-I wyszła.
-I tak nie mam zamiaru otwierać tego listu.Zadzwonie do Mamy że chce jechać do Polski.Drnn....drnnnnnnnnn
-Tak słucham kto mówi?-Odezwał się miły,ciepły głos i odrazu przypomniała mi się mama która zawsze nie zależnie od tego czy była wściekła czy wesoła miała taki ciepły głos taki matczyny.-,,Hallo?Jeżeli zaraz ktoś się nie odezwie rozłącze się '' - Nie rozumiałam tego ale powiedziałam:
-Hello?
-Kto mówi?-Ta kobieta
-Susan.-Odpowiedziałam
-,,Jaka Susan?Rozumiesz mnie''?-Pytał się głos w słuchawce
-Halo jest tam kto?Jestem Susan czy pani ma na imie Elizabeth Ignasiak?-Spytałam się a głos w słuchawce ucichł.-Halo?.
-Tak jestem czy ja cie znam?-Spytała sie.
-Chyba jest pani moją rawdziwą matką-Odpowiedziałam i głos w słuchawce znów umilkł.
-Przykro mi ale ja mam tylko jedną córke Natashe.-Odpowiedziała
-A nie miała pani wcześniejszej córki lub puźniejszej?-Pytałam się.
-Tak miałam ale niestety ktoś ją porwał i nigdy wżyciu już jej więcej nie widziałam ,dziwne jest też to że zaraz po porwaniu znikneła moja siostra ,mama myślała że zgineła w jakimś wypadku a nie miała przy sobie dokumentów.-Powiedziała
-Czy pani siostra miała na imie Paulina?-Spytałam
-Nie miała na imie Susan twierdziła że nie nawidzi tego imienia i kazała sie nazywać....-cos chyba jej sie przypomniało bo przerwała
-Halo jest tam pani?-spytałam
-Tak jestem i chyba ty...ty chyba jestes moją córka.-trzęsłą się tak że aż ja to czułam-Jestes moją córka,ale jak to...przecież... gdzie jest twoja mama?-Spytała
-Zgineła niedawno w wypadku nie wiem jak to się stało bo byłam w szpitalu-Odpowiedziałam
-A twój tata kto kolwiek?-Spytała
-Mój ojciec mieszka w Polsce ale nie wiem gdzie a mój aktualny ojciec jest w Hiszpanii też nie wiem gdzie.-Odpowiedziałam
-To smutne-Odpowiedziała
-Tak wiem-Odpowiedziłam
-A gdzie mieszkasz może odwiedze Cie?-Spytała
-Ja mieszkam w Ameryce Północnej to raczej ja powinnam mame odwiedzic moge sie do pani tak zwracać?-SPytałam
-Tak wkońcu jesteś moją córką-Odpowiedziła
-Kiedy?-Spytałam
-Zarezerwuje Ci bilet na jutro na 15:30 okej?-Spytała się
-Dobrze ,już się ciesze że cię zobaczę.-Powiedziąłam
-Ja też córciu nawet nie wiesz jak-Odpowiedziała
CDN................
yyyy.....nie wiem czy dobrze bo jestem wykończaona i wgl.ale ważne że jest co nie?
-Rodzice!Przecież gdzieś w komórce miałam numer do Jeydona ale narazie zadzwonie do mamy.Drnn....drnnnnnnnnnnnnnnn dzwoniłam ale nikt nie odbierał więc poszukałam numeru Jeydona i zadzwoniłam do niego.
-Tak?-Odezwał się głos jakieś kobiety zupełnie niewiedziałam kto to jest.-Jack jeżeli to ty to sie lepiej rozłącz bo zadzonie po gliny .Masz zakaz zbliżania się do mnie rozumiesz.ZAKAZ!-Kobieta się rozłączyła.
-Kto to był?Zupełnie nie wiem przecież... ale....nie to nie możliwe zadzwonie jeszcze raz.drnnn....drnnnnn
-Tak?Kto mówi?-Znów ten sam głos.
-Dzieńdobry mam na imie Susan.-Odpowiedziałam
-I co z tego?-Spytała tak jakos oschle.
-Czy jest może gdzieś tam Jeydon Knight?-Spytałam
-Jeydon?Nie, nie ma go wyjechał do Hiszpanii wróci gdzieś za trzy miesiące zostawić dla niego jakąś wiadomość?-Spytała
-A ma pani może jakiś kontakt do niego?-Spytałam
-Zależy o co chodzi?-Spytała
-O to że Jeydon jest no... ja go tak nie nazywam ale jest moim ojcem i chciałabym dowiedzieć czy z moją rodziną jest wszystko w pożądku.-Powiedziałam
-Zaraz to ty jesteś Susan Ignasiak?-Spytała
-Tak a o co chodzi?-Spytałam troche przestraszona
-Trudno mi to powiedzieć ale twoja mama,siostra i brat... przykro mi naprawde.-Po tych słowach strasznie się rozpłakałam.Nie mogłam dłużej rozmawiać z tą panią więc się pożegnałam i rozłączyła.
-Jak to?To znaczy że oni... że ja....-Tak płakałam że trudno to opisać ledwo wstałam z wózka i położyłam się na łózko płakałam bez przerwy aż wkońcu zasnełam.
Dwa dni puźniej
-Susan jesteś tam?Susan!-Ktoś dopijał się do drzwi.
-Myślisz że jest w domu?-Zapytał się jakiś głos była to chyba Jade ale dokładnie nie wiem
-Tak napewno tak mówił mój kierowca.-Teraz rozpoznałam był to Justin byłam ciekawe co tu robi z Jade.Chciałam się dowiedziec więc chciałam wstać ale nie udało mi się usiąść na wózek i upadłam a zaraz do domu wpadł Justin,Jade,Sasha,Jasmine i pare jeszcze innych osób.
Kilka godzin puźniej
-Musisz dużo odpoczywać i ćwiczyć chodzenie tylko tyle moge narazie stwierdzić-Powiedział doktor
-Dobrze panie doktorze będe.-Odpowiedziałam.
-Najlepiej będzie jak ktoś z rodziny zostanie z Tobą-Nagle Justin i Natasha zbladli.
-Coś się stało?-Spytałam
-Nie skądże skąd przyszło Ci to do głowy?-Spytał sie Justin
-Zbladliście troche-Odpowiedziałam
-To spowodu braku powietrza-Odpowiedział
-Aha, może pan mówić dalej.-Powiedziałam do doktora
-Więc tak na czym skończyłem?-Spytał
-Mówił pan o tym że najlepiej jakby ktoś z rodziny ze mną został-Odpowiedziałam
-A właśnie gdzie są twoi rodzice?-Spytał.Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć a już Justin się wtrącił.
-Wyjechali do Hiszpanii.-Odpowiedział
-Hm... to może do nich zadzwonisz?-Zaproponował doktor
-Niestety w tej chwili Susan nie może zadzwonić gdyż jej rodzice przedchwilą do mnie dzwonili i powiedzieli że życzą Susan powrotu do zdrowia ale niestety nie mogą wrócić do Ameryki gdyż mają dużo pracy.-Powiedział Justin.
-Aha czyli jednak wiedzą to dobrze muszę już iść mam kolejną wizyte dowidzenia.-Pożegnał się doktor
-Dowidzenia-odpowiedziliśmy a gdy tylko doktor wyszedł zwróciłam sie do Justina
-Oszust!Możesz wszystkich wokół oszukiwać ale mnie nie oszukasz wiem wszystko, WIEM CAŁĄ PRAWDE!-Rozpłakałam się a Justin tylko skrzywił mine tak jak reszta i patrzyli się na mnie jak na idiotkę.
-Poprostu ma wachania natroju po wizycie w szpitalu niedługo jej się poprawi a narazie wyjdzcie wszyscy pogadam z nią-tłumaczył Justin.Wszyscy wyszli a w pokoju zostałam tylko ja i Justin on zaczął.
-Co Ci odbiło?O co Ci chodzi?-Pytał jakby nie wiedział o co chodzi.
-Nie udawaj niewiniątka dobrze wiesz o co chodzi-powiedziałam
-Jakbyś nie zauważyła to nie wiem o co chodzi-Tłumaczył się
-Czemu nie powiedziałeś mi że moi rodzice nie żyją że moja siostra,brat i mama i wszyscy inni pasarzerowie Dlaczego nie powiedziałeś ,dlaczego?Pytam się Ciebie dlaczego?-Byłam cała we łzach a Justin tylko stał jak rzeźba i nie wiedział co powiedziec więc ja też się nie odzywał aż wkońcu Justin coś próbował powiedzieć.
-Ja....ja...-Jąkał sie
-Co?Ty co?Nie myślałeś,albo zapomniałeś o istnieniu moim bo zajełeś się Natashą?ODPOWIEDZ NIE STÓJ TAK!-nie mogłam wytrzymać
-To nie tak jak myślisz próbowałem Ci powiedzieć ale za każdym razem widziałem twoją twarz przed moimi oczami i coś w głowie mówiło mi że nie powinienem.-Tłumaczył się ale ja go nie chciałam słuchać.
-O nagle Wielki Justin stał się wrażliwy jakaś nowość powinni to opublikować w gazecie.Bo gdyby twoja rodzina zgineła odrazu by opublikowali to w gazecie.-Mówiłam
-Ale jest o twojej mamie i paru jeszcze innych sławnych osobach które wtedy leciały.-Ciągle sie tłumaczył.Po chwili zastanowienia powiedziałam mu :
-Wiesz co Justin wyjdź z tego pokoju i nigdy tu nie racaj wgl. zapomnij o mnie bo już nigdy przenigdy mnie już więcej nie zobaczysz.-Gdy to mówiłam to chyba zauważyłam łze w oczach Justina który chciał coś powiedzieć ale nie mógł więc wyszedł ale za drzwiami słyszałam jakieś szmery i zaraz weszła Jade i powiedziała ze sama nie wie co się ze mną dzieje i dodała że Justin kazał jej powiedzieć że mnie kocha(Susan nie Jade tak na wszelki wypadek)i powiedział że nigdy mnie nie zapomni nawet jeżeli by tego chciał a wychodząc przypomniało jej się że dał jej list a ając go dodała:
-Justin powiedział że mam go otworzyć dopiero wtedy kiedy już postanowie .A i dodał że zrozumiesz w swoim czasie.-I wyszła.
-I tak nie mam zamiaru otwierać tego listu.Zadzwonie do Mamy że chce jechać do Polski.Drnn....drnnnnnnnnn
-Tak słucham kto mówi?-Odezwał się miły,ciepły głos i odrazu przypomniała mi się mama która zawsze nie zależnie od tego czy była wściekła czy wesoła miała taki ciepły głos taki matczyny.-,,Hallo?Jeżeli zaraz ktoś się nie odezwie rozłącze się '' - Nie rozumiałam tego ale powiedziałam:
-Hello?
-Kto mówi?-Ta kobieta
-Susan.-Odpowiedziałam
-,,Jaka Susan?Rozumiesz mnie''?-Pytał się głos w słuchawce
-Halo jest tam kto?Jestem Susan czy pani ma na imie Elizabeth Ignasiak?-Spytałam się a głos w słuchawce ucichł.-Halo?.
-Tak jestem czy ja cie znam?-Spytała sie.
-Chyba jest pani moją rawdziwą matką-Odpowiedziałam i głos w słuchawce znów umilkł.
-Przykro mi ale ja mam tylko jedną córke Natashe.-Odpowiedziała
-A nie miała pani wcześniejszej córki lub puźniejszej?-Pytałam się.
-Tak miałam ale niestety ktoś ją porwał i nigdy wżyciu już jej więcej nie widziałam ,dziwne jest też to że zaraz po porwaniu znikneła moja siostra ,mama myślała że zgineła w jakimś wypadku a nie miała przy sobie dokumentów.-Powiedziała
-Czy pani siostra miała na imie Paulina?-Spytałam
-Nie miała na imie Susan twierdziła że nie nawidzi tego imienia i kazała sie nazywać....-cos chyba jej sie przypomniało bo przerwała
-Halo jest tam pani?-spytałam
-Tak jestem i chyba ty...ty chyba jestes moją córka.-trzęsłą się tak że aż ja to czułam-Jestes moją córka,ale jak to...przecież... gdzie jest twoja mama?-Spytała
-Zgineła niedawno w wypadku nie wiem jak to się stało bo byłam w szpitalu-Odpowiedziałam
-A twój tata kto kolwiek?-Spytała
-Mój ojciec mieszka w Polsce ale nie wiem gdzie a mój aktualny ojciec jest w Hiszpanii też nie wiem gdzie.-Odpowiedziałam
-To smutne-Odpowiedziała
-Tak wiem-Odpowiedziłam
-A gdzie mieszkasz może odwiedze Cie?-Spytała
-Ja mieszkam w Ameryce Północnej to raczej ja powinnam mame odwiedzic moge sie do pani tak zwracać?-SPytałam
-Tak wkońcu jesteś moją córką-Odpowiedziła
-Kiedy?-Spytałam
-Zarezerwuje Ci bilet na jutro na 15:30 okej?-Spytała się
-Dobrze ,już się ciesze że cię zobaczę.-Powiedziąłam
-Ja też córciu nawet nie wiesz jak-Odpowiedziała
CDN................
yyyy.....nie wiem czy dobrze bo jestem wykończaona i wgl.ale ważne że jest co nie?
sobota, 23 października 2010
rozdział 20
Graliśmy i gadaliśmy chyba do północy dokładnie nie pamiętam wiem jedynie że byłam strasznie zmęczona.Gdy się obudziłam zobaczyłam Justina i Natashe leżących obok siebie wyglądali ładnie ale coś kuło mnie w sercu i przez głowe przechodziła mi myśl że wczora mogło coś zaikszyć miedzy Natashą i Justinem tak bardzo się tym przejełam że aż łzy mi płyneły po policzku.Nie mogłam na patrzeć wiec poszłam do kuchni zrobić se śniadanie ale nie miałam ochoty jeść więc ubrałam się i wyszłam do parku było tam tak pięknie (jak zwykle o tej poże roku)że aż zrobiłam zdjęcie wyszło mniej więcej tak:
Było tak piękne że aż zrobiło mi się smutno bo przypomniało mi się jak Natasha leżała na Justinie chciało mi się jednocześnie płakać i spać nagle zrobiło mi się słabo poczułam jak robie się blada i nawet nie wiem kiedy zamknełam oczy i upadłam na ziemię.
.....Kilka godzin puźniej....
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu chyba był to szpital zobaczyłam Justina który siedział na fotelu obok mnie i Natashe siedzącą na korytarzu próbowałam wstać ale nie miałam sił wiec położyłam sie na poduszce i przymknełam oczy nagle poczułam czyijąś dłoń na mojej gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą Justina który mówiła do mnie jakieś słowa wgl. go nie rozumiałam ale po chwili stał koło mnie jakijś lekaż i pielęgniarka wstrzykneła coś do kroplówki i zrobiło mi sie troche lepiej ale nagle nie mogłam wstać lekaże się mnie pytali o różne rzeczy ale nie mogłam wydobyc z siebie żadnych słów jedynie ich słyszałam mówili Justinowi że musze zostać jeszcze kilka dni w szpitalu póki mi sie nie polepszy i wypytywali sie gdzie sa moi rodzice Justin poprosił doktora na korytarz a gdy wyszli nawet jeszcze nie zdążyły sie zamknąć drzwi powiedział że moja rodzina zmarła w trakcie lotu do Hiszpanii tak mnie zamurowało właściwie nie zamurowało bo nie mogłam nic powiedziec ale poczułam sie dziwnie ciagle zadawałam se pytanie -Czy to prawda?Jeżeli tak to co teraz ze mna?-nie chciałam znac odpowiedzi na te pytania ale niestety znałam -będe musiałam wyjechac do Polski razem z Natasha i wtedy Justin dowie się całej prawdy nie chciałam o tym myśleć więc poszłam spać.
....Kilka dni puźniej...
-Po przebudzeniu będzie musiała odpocząć najlepiej nad jeziorem lub plaża blisko lasu.-Mówił jakis głos.
-Napewno panie doktorze zaopiekuje sie nia tylko mam nadzieje ze sie obudzi.-Odpowiedział jakis glos chyba był to Justin ale nie jestem pewna.
-Trzeba byc dobrej mysli .-odpowiedział doktor.
-Tak ale czasami to nie wystarczy.-mówił Justin
-Prosze sie uspokoic i najlepiej sie przespac nie spał pan juz 3 dni.
-Ma pan racje ale kto sie nia zajmie?
-No dobrze moze pan zostac ale prosze sie chociaz zdrzemnąć.
-Dobrze.
Nie wiem co sie ze mna działo ale nie mogłam otworzyc oczu widziałam tylko ciemność i słyszałam jakies głosy byłam ciekawa co sie zemną działo ale po chwili już wiedziałam byłam w śpiączce -Jak to sie stało?-zadawałam se te pytanie - przecież tylko zemdlałam i to ma byc powód mojej śpiączki?Jak?W jaki sposób?Tego nie wiedziałam-Byłam zmęczona(ostatnio jestem ciagle zmeczona)wiec poszłam spać.
...Kilka dni puźniej...
Otworzyłam lekko oczy obraz był cały zamazany nic nie widziałam ale po chwili juz sie polepszyło zobaczyłam Justina na fotelu wiec próbowałam wstac pierwsze próby szły bardzo kiepsko ale wkońcu sie udało usiadłam na łóżku i dotknełam ramienia Justina a ten otworzył oczy.
-Susan?To ty?-Spytał.
-Tak to ja.-Odpowiedziałam
-To naprawde ty.-Nie mógł uwieżyc
-Tez sie ciesze ze cie widze-lekko sie usmiechnełam.\
- Ty żyjesz.-Powiedział to tak dziwnie ze az przeszły mnie dreszcze.
-A czemu miałabym nie....ał.
-Coś sie stało?-Wstał troche przestraszony.
-Nie tylko strasznie boli mnie głowa.
-Moze zawołac lekarza?
-Nie to tylko ból głowy.
-Dobrze.Tak sie ciesze ze juz dobrze z toba.
-Ja tez ałć...
-Coś sie stało?
-.moje nogi strasznie mnie bolą.
-Zaczekaj wezwe lekarza-Justin pobiegł cały przestraszony po lekarza który chyba po 3 sekundach przybiegł zaczą mi swiecić po oczach i zadawał rózne pytania wkońcu sprawdził moje nogi wgl. ich nie czuła strasznie sie przestraszyłam i zaczełam płakac Justin próbował mnie pocieszać ale nic to nie pomagało.Po chwili przywieźli jakiś wózek i kazali mi na niego usiąść ale nie dałam rady wiec Justin mi pomógł.Zawieźli mnie do jakiegoś pomieszczenia gdzie nie wpuścili Justina .Badali moje nogi chyba 3 godziny aż wkońcu skończyli i pozwolili mi porozmawiac z Justinem ale trwało to chwile bo zaraz lekarze zawołali go i poszedł do nich naszczęście za chwile przyszła Natasha i pogadałąm z nią.
-Dobrze że czujesz sie już lepiej.
-Tak, dobrze.Powiedziałas Justinowi prawde?
-Jaką prawde?
-O tym że jesteś moja kuzynka a właścieiwie siostra.
-Nie,nie powiedziałam a dlaczego pytasz?
-Poniewaz niedługo i tak bede musiała wyjechać do Polski więc pomyślałam że powinien dowiedziec sie prawdy teraz niż gdyby miał dowiedzieć sie jej puźniej.
-Kto Ci powiedział że wyjeżdżasz do Polski?
-No nikt.
-Własnie,skąd Ci wgl. przyszło to do głowy? -sptała.
-Słyszałam jak Justin rozmawiał z jakims doktorem o tym ze moi rodzice nie żyją.-Natasha odrazu zbladła i odżekła:
-Pewnie Ci się przyśniło wiesz jakie dziwne żeczy dzieją sie gdy masz śpiączke co nie?.
-Może masz racje-Odpowiedziałam tak żeby sie odczepiła ale ja i tak wiem że nie przyśniło mi sie to.
-Widzisz.A tak wgl. gdzie jest Justin?
-Poszedł pogadac z doktorem.\
-Aha.
Po 15 minutach przyszedł Justin i powiedział że możemy iść do domu troche sie zdziwiłam że tak szybko ale nie pytałam sie go o co chodzi.Gdy wyszliśmy ze szpitala poczułam taki miły powiew i powiedziałam Justinowi że chce jechać na plaże ten sie nie zgadzał ale wkońcu ustąpił i pojechaliśmy.Chodziłam i cieszyła sie tym ze wkońcu moge życ od nowa chciało mi sie krzyczec ale tego nie zrobiłam .Po chwili zaczełam szukac Justina i Natashy bo gdzies znikneli poszłam do baru ale tam ich nie było wiec poszłam w strone restauracji ale nie doszłam bo za garażami zobaczyłam ICH obściskujących sie tak że aż mnie mdliło.Nie mogłam uwieżyc własnym oczom ze Natasha mi to zrobiła ale strasznie byłam wsciekła na Justina mama miała racje że to miły chłopak ale może złamać mi serce.Nawet nic nie mówiąc gapiłam się na nich tak jak na kogos kto ukradł mi pamiętnik wkońcu Justin mnie zauważył i odciągnął Natashe od siebie .
-Susan to nie tak jak myślisz.
-A niby jak?
-Ona żuciła się na mnie .
-Jasne a wyglądało to tak jakbys tego chciał.
-Naprawde próbowałem sie odciagnąc.
-Jakos tego nie widziałam.
- Jak to?
-Jakbyś nie zauważył przyszłam tu 15 minut temu a ty obściskiwałes sie z moja siostra.Jak mogłes?!Nie nawidze Cie!-Kazałam mojemu opiekunowi zawiesc mnie do limuzyny a on mnie zawiózł ,a gdy odjeżdżaliśmy widziałam Justina jak stał jakny był z cegły ale nagle sie otrząsnał i odwrócił sie do Natashy pewnie zadał jej pytanie-Wy naprawde jesteście siostrami?-A ona mu opowiedziała o wszystkim bo zaraz sie odwrócił i złapał za głowe natomiast ona próbowała coś mówic ale on jej nie słuchał bo ciągle odganiał i coś krzyczał ale nie chciałam na to patrzeć wiec powiedziałam kierowcy by zawiózł mnie do domu i pojechaliśmy.
Artykuł chyba krótki nie moge tego ocenić bo jestem zmęczona i troche źle się czuje.Przepraszam że nie pisałam żadnego artykułu chyba od tygodnia ale nie moge znaleźć czasu i na blog i na szkołe a wiadomo że szkoła jest ważniejsza ale nie zawieszam bloga obiecuje że bede pisac jak tylko znajde czas a jeżeli jestesy juz przy temacie bloga to prosze o pomysły na następny rozdział bo ja jakoś w tym zamieszaniu nie moge myśleć.
P.S.Dziękuje wszystkim którzy komentują i czytają tego bloga bo jest to dla mnie bardzo ważne jeszcze raz dzięki bardzo WIELKIE DZIĘKI.
Było tak piękne że aż zrobiło mi się smutno bo przypomniało mi się jak Natasha leżała na Justinie chciało mi się jednocześnie płakać i spać nagle zrobiło mi się słabo poczułam jak robie się blada i nawet nie wiem kiedy zamknełam oczy i upadłam na ziemię.
.....Kilka godzin puźniej....
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu chyba był to szpital zobaczyłam Justina który siedział na fotelu obok mnie i Natashe siedzącą na korytarzu próbowałam wstać ale nie miałam sił wiec położyłam sie na poduszce i przymknełam oczy nagle poczułam czyijąś dłoń na mojej gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą Justina który mówiła do mnie jakieś słowa wgl. go nie rozumiałam ale po chwili stał koło mnie jakijś lekaż i pielęgniarka wstrzykneła coś do kroplówki i zrobiło mi sie troche lepiej ale nagle nie mogłam wstać lekaże się mnie pytali o różne rzeczy ale nie mogłam wydobyc z siebie żadnych słów jedynie ich słyszałam mówili Justinowi że musze zostać jeszcze kilka dni w szpitalu póki mi sie nie polepszy i wypytywali sie gdzie sa moi rodzice Justin poprosił doktora na korytarz a gdy wyszli nawet jeszcze nie zdążyły sie zamknąć drzwi powiedział że moja rodzina zmarła w trakcie lotu do Hiszpanii tak mnie zamurowało właściwie nie zamurowało bo nie mogłam nic powiedziec ale poczułam sie dziwnie ciagle zadawałam se pytanie -Czy to prawda?Jeżeli tak to co teraz ze mna?-nie chciałam znac odpowiedzi na te pytania ale niestety znałam -będe musiałam wyjechac do Polski razem z Natasha i wtedy Justin dowie się całej prawdy nie chciałam o tym myśleć więc poszłam spać.
....Kilka dni puźniej...
-Po przebudzeniu będzie musiała odpocząć najlepiej nad jeziorem lub plaża blisko lasu.-Mówił jakis głos.
-Napewno panie doktorze zaopiekuje sie nia tylko mam nadzieje ze sie obudzi.-Odpowiedział jakis glos chyba był to Justin ale nie jestem pewna.
-Trzeba byc dobrej mysli .-odpowiedział doktor.
-Tak ale czasami to nie wystarczy.-mówił Justin
-Prosze sie uspokoic i najlepiej sie przespac nie spał pan juz 3 dni.
-Ma pan racje ale kto sie nia zajmie?
-No dobrze moze pan zostac ale prosze sie chociaz zdrzemnąć.
-Dobrze.
Nie wiem co sie ze mna działo ale nie mogłam otworzyc oczu widziałam tylko ciemność i słyszałam jakies głosy byłam ciekawa co sie zemną działo ale po chwili już wiedziałam byłam w śpiączce -Jak to sie stało?-zadawałam se te pytanie - przecież tylko zemdlałam i to ma byc powód mojej śpiączki?Jak?W jaki sposób?Tego nie wiedziałam-Byłam zmęczona(ostatnio jestem ciagle zmeczona)wiec poszłam spać.
...Kilka dni puźniej...
Otworzyłam lekko oczy obraz był cały zamazany nic nie widziałam ale po chwili juz sie polepszyło zobaczyłam Justina na fotelu wiec próbowałam wstac pierwsze próby szły bardzo kiepsko ale wkońcu sie udało usiadłam na łóżku i dotknełam ramienia Justina a ten otworzył oczy.
-Susan?To ty?-Spytał.
-Tak to ja.-Odpowiedziałam
-To naprawde ty.-Nie mógł uwieżyc
-Tez sie ciesze ze cie widze-lekko sie usmiechnełam.\
- Ty żyjesz.-Powiedział to tak dziwnie ze az przeszły mnie dreszcze.
-A czemu miałabym nie....ał.
-Coś sie stało?-Wstał troche przestraszony.
-Nie tylko strasznie boli mnie głowa.
-Moze zawołac lekarza?
-Nie to tylko ból głowy.
-Dobrze.Tak sie ciesze ze juz dobrze z toba.
-Ja tez ałć...
-Coś sie stało?
-.moje nogi strasznie mnie bolą.
-Zaczekaj wezwe lekarza-Justin pobiegł cały przestraszony po lekarza który chyba po 3 sekundach przybiegł zaczą mi swiecić po oczach i zadawał rózne pytania wkońcu sprawdził moje nogi wgl. ich nie czuła strasznie sie przestraszyłam i zaczełam płakac Justin próbował mnie pocieszać ale nic to nie pomagało.Po chwili przywieźli jakiś wózek i kazali mi na niego usiąść ale nie dałam rady wiec Justin mi pomógł.Zawieźli mnie do jakiegoś pomieszczenia gdzie nie wpuścili Justina .Badali moje nogi chyba 3 godziny aż wkońcu skończyli i pozwolili mi porozmawiac z Justinem ale trwało to chwile bo zaraz lekarze zawołali go i poszedł do nich naszczęście za chwile przyszła Natasha i pogadałąm z nią.
-Dobrze że czujesz sie już lepiej.
-Tak, dobrze.Powiedziałas Justinowi prawde?
-Jaką prawde?
-O tym że jesteś moja kuzynka a właścieiwie siostra.
-Nie,nie powiedziałam a dlaczego pytasz?
-Poniewaz niedługo i tak bede musiała wyjechać do Polski więc pomyślałam że powinien dowiedziec sie prawdy teraz niż gdyby miał dowiedzieć sie jej puźniej.
-Kto Ci powiedział że wyjeżdżasz do Polski?
-No nikt.
-Własnie,skąd Ci wgl. przyszło to do głowy? -sptała.
-Słyszałam jak Justin rozmawiał z jakims doktorem o tym ze moi rodzice nie żyją.-Natasha odrazu zbladła i odżekła:
-Pewnie Ci się przyśniło wiesz jakie dziwne żeczy dzieją sie gdy masz śpiączke co nie?.
-Może masz racje-Odpowiedziałam tak żeby sie odczepiła ale ja i tak wiem że nie przyśniło mi sie to.
-Widzisz.A tak wgl. gdzie jest Justin?
-Poszedł pogadac z doktorem.\
-Aha.
Po 15 minutach przyszedł Justin i powiedział że możemy iść do domu troche sie zdziwiłam że tak szybko ale nie pytałam sie go o co chodzi.Gdy wyszliśmy ze szpitala poczułam taki miły powiew i powiedziałam Justinowi że chce jechać na plaże ten sie nie zgadzał ale wkońcu ustąpił i pojechaliśmy.Chodziłam i cieszyła sie tym ze wkońcu moge życ od nowa chciało mi sie krzyczec ale tego nie zrobiłam .Po chwili zaczełam szukac Justina i Natashy bo gdzies znikneli poszłam do baru ale tam ich nie było wiec poszłam w strone restauracji ale nie doszłam bo za garażami zobaczyłam ICH obściskujących sie tak że aż mnie mdliło.Nie mogłam uwieżyc własnym oczom ze Natasha mi to zrobiła ale strasznie byłam wsciekła na Justina mama miała racje że to miły chłopak ale może złamać mi serce.Nawet nic nie mówiąc gapiłam się na nich tak jak na kogos kto ukradł mi pamiętnik wkońcu Justin mnie zauważył i odciągnął Natashe od siebie .
-Susan to nie tak jak myślisz.
-A niby jak?
-Ona żuciła się na mnie .
-Jasne a wyglądało to tak jakbys tego chciał.
-Naprawde próbowałem sie odciagnąc.
-Jakos tego nie widziałam.
- Jak to?
-Jakbyś nie zauważył przyszłam tu 15 minut temu a ty obściskiwałes sie z moja siostra.Jak mogłes?!Nie nawidze Cie!-Kazałam mojemu opiekunowi zawiesc mnie do limuzyny a on mnie zawiózł ,a gdy odjeżdżaliśmy widziałam Justina jak stał jakny był z cegły ale nagle sie otrząsnał i odwrócił sie do Natashy pewnie zadał jej pytanie-Wy naprawde jesteście siostrami?-A ona mu opowiedziała o wszystkim bo zaraz sie odwrócił i złapał za głowe natomiast ona próbowała coś mówic ale on jej nie słuchał bo ciągle odganiał i coś krzyczał ale nie chciałam na to patrzeć wiec powiedziałam kierowcy by zawiózł mnie do domu i pojechaliśmy.
Artykuł chyba krótki nie moge tego ocenić bo jestem zmęczona i troche źle się czuje.Przepraszam że nie pisałam żadnego artykułu chyba od tygodnia ale nie moge znaleźć czasu i na blog i na szkołe a wiadomo że szkoła jest ważniejsza ale nie zawieszam bloga obiecuje że bede pisac jak tylko znajde czas a jeżeli jestesy juz przy temacie bloga to prosze o pomysły na następny rozdział bo ja jakoś w tym zamieszaniu nie moge myśleć.
P.S.Dziękuje wszystkim którzy komentują i czytają tego bloga bo jest to dla mnie bardzo ważne jeszcze raz dzięki bardzo WIELKIE DZIĘKI.
poniedziałek, 11 października 2010
rozdział 19-Edit :)
Czekałam na niego godzine a on nie przychodził a gdy dzwoniłam nie odbierał nie zdziwiłam sie gdyz zawsze sie spuźniał ale teraz przesadził .Po 2 godzinach czekania odechciało mi sie czekania na niego wiec wyszłam do parku gdzie zobaczyłam Toma i Yasmine troche sie zdiwiłam i wkurzyłam ale nie na toma tylko na Yasmine bo wczesniej mnie przed nim ostrzegała a teraz sie z nim spotykała -własnie w tym momencie przypomniało mi sie ze z Polski przyleciała moja kuzynka wiec szybko pognałam na lotnisko szukałam jej wszedzie az wkoncu znalazłam.
-Przepraszam cie zupełnie zapomniałam ze przyleciałas.-tlumaczyłam sie przed Natasha
-Nie szkodzi zresztą to ty miałas jechac do Polski.-powiedziała Taylor
-Ta własnie.
-Co sie stało ze nie poleciałas?
-Zobaczyłam moich rodziców na lotnisku i jakos odechciało mi sie leciec
-wiec oni polecieli do Polski?
-Nie skądże....
-Ufff to dobrze
-...polecieli do Hiszpanii.
-CO?!!!!!!!!!-kzykneła na cały głos zawsze kochała Hiszpanie własciwie pochodziła z tamtad i nigdy w zyciu nie chciałaby zeby ktos z rodziny tam leciał lub co gorsza mieszkał a dlaczego nie wiem :/.
-Moze ciszej ludzie sie gapia.
-Jak oni mogli mi to zrobic?
-To nie ich wina, mojazabujała sie w takim jednym i on tam mieszka wiec zaproponował mojej matce ze tam zamieszkaja.
-Czyli bede miała blizej ciebie?
-No co ty nigdy sie tam nie przeprowadze.
-Dlaczego?
-Bo....
-Bo co?
-Pauline nie jest moja matka.-Natasha staneła i nie mogła wygłosic z siebie ani slowa aż wkońcu cos wymamrotała.
-A..al..ale...jjjj..jak.....tttto...?
-Poprostu sama mi to powiedziała.
-Więc kto nia jest?
-Twoja mama.
-???????????????????? O_O-zrobiła tak wielkie oczy ze az sama stanelam i zastanawiałam sie po co to powiedziałam.-Wiec jestesmy siostrami?
-Chyba tak.
-SSuper!-obie sie przytuliłysmy do siebie i wsiadłyśmy do taksówki.Jechałyśmy z pół godziny a gdy dojechałyśmy pod domem stał Justin a wokół niego pełno fanek moja kuzynka tzn.siostra znów zrobiła taką minę O_O Nie lubiła Justina ale zawsze chciała się dowiedziec jaki jest on naprawde.Wysiadłysmy z taksówki i odrazu przywitałam sie z Justinem wszyscy zaczeli pstrykac nam fotki wiec szybko złapałam Natashe i Justina i zaciągnełam ich do mieszkania oczywiscie musiałam wpuscic ochroniarzy jeju oni tak szybko chodza ze szok.
-Wiesz ile tu stałem i czekałem na Ciebie chyba nie wyobrazasz se tego.-Justin.
-Moze mi powiesz.-usmiechnełam sie do niego i pocałowałam w policzek a on zrobił mine szczeniaczka.
-Justin to Natasha,Natasha to Justin.
-Miło cie poznac.-Justin.
-Mi...cccciieebbbbieee ttteeżż.-Natasha.
-Natasha zawsze chciała cie poznac bizej wiec teraz ma okazje .Okej kto chce ciepłej czekolady?-Ja
-Ja-Natasha i Justin.
-Okej pójde do kuchni a wy sie rozgoscie.-Ja.
W pokoju.....
Przez chwile była niezręczna cisza ale wkoncu Jusin cos powiedział.
-Wiec ty miałas przyjechac w ramach zamiany?
-Zamiany?
-No tak Susan miała poleciec do Polski a ty miałas przyleciec tutaj nie pamietasz?
-yyy....tak jasne pamietam poprostu PAMIEC CZASAMI MI SZWANKUJE.-powiedziała to tak zeby susan to usłyszała.
-Czemu mówisz tak dziwnie?
-Czasami tak mam-troche sie zaczerwieniła.I przypadkiem upusciła torebke po ktora ona i Justin sie schyliła.Podnieśli ja i spojzeli sobie w oczy.Patrzyli tak ciagle w nie az wkoncu do pokoju weszła Susan na szczescie nic nie zauważyła.
-Wiesz co Natasha.
-Co?
-Masz takie same oczy jak Susan,czy to nie dziwne?-Obie zamilłysmy ale zaraz zaczełysmy sie smiac i powiedziałysmy :
-Przewidziało cie sie ,przeciez gdybysmy miały takie same oczy bysmy chyba byly siostarmi co nie?
-No tak ale nie jestescie.-Justin
-No własnie-ja i Natasha.
-Ale mogłybyscie byc nimi.-Justin
-Myslisz?-ja i Natasha
-Tak,jestescie prawie podobne do siebie naprawde byscie moglybyc siostrami blizniaczymi.-Justin
-Naprawde?!-ja i Natasha.
-Przestancie to robis sie nudne.-Justin.
CDN....
Natasha-nastolatka bardzo wykształcona.Nie lubi J.B ale chciałaby sie dowiedziec jaki on jest naprawde.Siostra Susan .Od pierwszego wejzenia zakochuje sie w Justinie Bieberze i za wszelka cene chce odebrac go Susan ale na szczescie nie uda jej sie to oczywiscie bedzie miała szanse dopiero ja Susan przeprowadzi sie do Hiszpanii.
-Przepraszam cie zupełnie zapomniałam ze przyleciałas.-tlumaczyłam sie przed Natasha
-Nie szkodzi zresztą to ty miałas jechac do Polski.-powiedziała Taylor
-Ta własnie.
-Co sie stało ze nie poleciałas?
-Zobaczyłam moich rodziców na lotnisku i jakos odechciało mi sie leciec
-wiec oni polecieli do Polski?
-Nie skądże....
-Ufff to dobrze
-...polecieli do Hiszpanii.
-CO?!!!!!!!!!-kzykneła na cały głos zawsze kochała Hiszpanie własciwie pochodziła z tamtad i nigdy w zyciu nie chciałaby zeby ktos z rodziny tam leciał lub co gorsza mieszkał a dlaczego nie wiem :/.
-Moze ciszej ludzie sie gapia.
-Jak oni mogli mi to zrobic?
-To nie ich wina, moja
-Czyli bede miała blizej ciebie?
-No co ty nigdy sie tam nie przeprowadze.
-Dlaczego?
-Bo....
-Bo co?
-Pauline nie jest moja matka.-Natasha staneła i nie mogła wygłosic z siebie ani slowa aż wkońcu cos wymamrotała.
-A..al..ale...jjjj..jak.....tttto...?
-Poprostu sama mi to powiedziała.
-Więc kto nia jest?
-Twoja mama.
-???????????????????? O_O-zrobiła tak wielkie oczy ze az sama stanelam i zastanawiałam sie po co to powiedziałam.-Wiec jestesmy siostrami?
-Chyba tak.
-SSuper!-obie sie przytuliłysmy do siebie i wsiadłyśmy do taksówki.Jechałyśmy z pół godziny a gdy dojechałyśmy pod domem stał Justin a wokół niego pełno fanek moja kuzynka tzn.siostra znów zrobiła taką minę O_O Nie lubiła Justina ale zawsze chciała się dowiedziec jaki jest on naprawde.Wysiadłysmy z taksówki i odrazu przywitałam sie z Justinem wszyscy zaczeli pstrykac nam fotki wiec szybko złapałam Natashe i Justina i zaciągnełam ich do mieszkania oczywiscie musiałam wpuscic ochroniarzy jeju oni tak szybko chodza ze szok.
-Wiesz ile tu stałem i czekałem na Ciebie chyba nie wyobrazasz se tego.-Justin.
-Moze mi powiesz.-usmiechnełam sie do niego i pocałowałam w policzek a on zrobił mine szczeniaczka.
-Justin to Natasha,Natasha to Justin.
-Miło cie poznac.-Justin.
-Mi...cccciieebbbbieee ttteeżż.-Natasha.
-Natasha zawsze chciała cie poznac bizej wiec teraz ma okazje .Okej kto chce ciepłej czekolady?-Ja
-Ja-Natasha i Justin.
-Okej pójde do kuchni a wy sie rozgoscie.-Ja.
W pokoju.....
Przez chwile była niezręczna cisza ale wkoncu Jusin cos powiedział.
-Wiec ty miałas przyjechac w ramach zamiany?
-Zamiany?
-No tak Susan miała poleciec do Polski a ty miałas przyleciec tutaj nie pamietasz?
-yyy....tak jasne pamietam poprostu PAMIEC CZASAMI MI SZWANKUJE.-powiedziała to tak zeby susan to usłyszała.
-Czemu mówisz tak dziwnie?
-Czasami tak mam-troche sie zaczerwieniła.I przypadkiem upusciła torebke po ktora ona i Justin sie schyliła.Podnieśli ja i spojzeli sobie w oczy.Patrzyli tak ciagle w nie az wkoncu do pokoju weszła Susan na szczescie nic nie zauważyła.
-Wiesz co Natasha.
-Co?
-Masz takie same oczy jak Susan,czy to nie dziwne?-Obie zamilłysmy ale zaraz zaczełysmy sie smiac i powiedziałysmy :
-Przewidziało cie sie ,przeciez gdybysmy miały takie same oczy bysmy chyba byly siostarmi co nie?
-No tak ale nie jestescie.-Justin
-No własnie-ja i Natasha.
-Ale mogłybyscie byc nimi.-Justin
-Myslisz?-ja i Natasha
-Tak,jestescie prawie podobne do siebie naprawde byscie moglybyc siostrami blizniaczymi.-Justin
-Naprawde?!-ja i Natasha.
-Przestancie to robis sie nudne.-Justin.
CDN....
czwartek, 7 października 2010
rozdział 18
Mama siedziała przy stole popijając herbatę podeszłam do niej i powiedziałam:
-Słyszałam że szukałaś mnie, chciała mama czegos?
-Nie musisz udawać wiem że poszłaś z Justinem do parku.
-Ską....-chciałam juz sie wydac ale nagle sie spostrzegłam ze mamie o to chodziło wiec stanowczo i pewnie powiedziałam:-Skądze mamo brałam prysznic .
-Pewnie.
-no tak nie wiezy mi mama-powiedziałam troche głosniej
-posłuchaj córciu nie musisz udawać widziałam Ciebie i Justina w parku wiem że go kochasz ale to nie jest odpowiedni chłopak dla ciebie uwiez mi juz raz złamał cie serce i nie chce zeby znów to zrobił .
-Mamo ja go kocham i bez względu na to co ty o tym myslisz nie zerwe z nim .Kocham go czy to nic dla ciebie nie znaczy?
-Znaczy i to bardzo wiele ale czy on odwzajemnia twoje uczucia?Pomyśl z Tomem miałaś jakas przyszłość wiele osób go lubiało dzieki niemu doszłabyś bardzo daleko a z Justinem jaka masz rzyszłosc?-chciala cos jeszcze dodac ale nie wytrzymałam
-Posłuchaj mamo Nie znasz Justina i nie wiem jaki on jest tak naprawde,nie wiesz co musiał zniesc by znaleść sie na liscie najlepszych.Nie wiesz wiec nie mow mi co bym osiagneła z Tomem bo tak naprawde Tom nic dla mnie nie robił wszystko co mi dawał co urzadzał co mówił było wielką ściemą dlatego z nim zerwałam miałam dosyc jego kłamst dlatego prosze mamo chociaz ty mnie nie okłamuj,proszę.
-Koniec rozmowy idz sie połóż jutro z samego rana wyjeżdżasz .
-Racja-wyszłam z kuchni ale stanełam przy schodach bo mama mnie zawołała.
-Tak mamo.
-Nie wiesz we wszystko co mówię ,szasami musze.
-Mamo ja cie ufam nawet jezeli nie masz racji bo wiem ze ty nigdy mnie nie okłamiesz.
-Tak masz racje-powiedziała jakby miała cos na sercu ale nie zastanawiałam sie nad tym, powiedziałam dobranoc i poszłam spac.
NASTEPNEGO DNIA:
Zapomniałam nastawic budzik i zaspałam och ja to jestem głupia chociaz jestem brunetka a moze kiedys byłam blondynka?Nie to nie możliwe.Na lotnisku powinnam byc o 6:30 a była 6:50.
-Przykro mi spuźnila sie pani samolot wyleciał 10 minut temu nastepny bedzie dopiero za 1,5 godziny.-powiedziała informatorka.
-Aha bardzo dziekuje.
-Prosze.-odeszłam od informacji i poszłam usiasc odrazu wybrałam numer do Justina nie odbierał wiec sie rozłaczyłam i schowałam telefon,po 40 minutach siedzenia zgłodniałam wiec poszłam do restauracji nagle zadzwonił telefon byl to Justin wiec odebrałam.
-Tak.-powiedziałam
-Czesc, nie wyjechałas jeszcze?
-Spuzniłam sie na samolot i teraz musze czekac na nastepny.
-Aha to mogłaś zadzownić bym przyjechał.
-Dzwoniłam ale nie obierałes
-Pewnie nie słyszałem od 5 rano mam jakies próby i wgl. zarwanie głowy.
-Aha to moze ci przeszkadzam?
-Nie skądże wrecz przeciwnie pomagasz mi .
-Miło to słyszec.
-Musisz wyjeżdzac?Smutno mi bez ciebie.
-Mi tez ale musze,aha własnie ta dziewczyna była najlepsza z angielskiego ale potrzebuje pomocy czy pomozesz jej?Prosze,bede wdzieczna.
-Oookeeej zgoda.
-Dziekuje, szkoda ze nie moge cie przytulic.
-Tak szkoda.-Wyszłam z restauracji i nagle zobaczyłam moja mame,Nicka i Alice byłam ciekawa co oni tu robia a moze sie pomyliłam?Musiałam to sprawdzic wiec pozegnałam sie z Justinem i zadzwoniłam do Nicka.
-Czesc Susan juz jestes w Polsce?
-yyy....tak cudownie tu jest szkoda ze was tu nie ma.
-Ta...szkoda dobra musze konczyc zaraz................-dosc długi czas sie zastanawiał.
-zaraz co?
-Przyjda po mnie znajomi musze konczyc ,czesc
-czesc.-rozłaczył sie.Miałam zaraz samolot do Polski ale byłam ciekawa po co moja rodzinka leci do Hiszpani.No ale nie mogłam za nimi lecieć wiec nie wsiadłam do żadnego samolotu .Po 15 minutach zastanowienia i siedzenia na pustym lotnisku poszłam w strone wyjscia i wsiadłłam do taksówki po 30 minutach byłam w domu nie dzwoniłam do nikogo bo tak naprawde nie miałam do kogo moja rodzinka własnie leciała do Hiszpanii ,Justin z Jade nagrywał teledysk a ja? Nic nie robiłam i w tym był problem musiałam sie czyms zajac by nie myslec o wyjezdzie do Hiszpanii wiec weszłam na nk ale po 2 minutach przypomniało mi sie ze wszyscy sa w szkole wiec wyłączyłam kompa i poszłam spac.Obudził mnie dzwiek dzwonka ,dzwoniła do mnie mama odebrałam ale po chwili pomyslałam ze był to zły pomysł.
-Tak mamo.
-Susan własnie dzwoniła do mnie dyrektor ze szkoły i twierdził ze dzwonili do niego dyrektorzy z Polskii i powiedział ze nie jestes w Polsce co ci odbiło?!Wiedziałam ze przez tego Justina beda dziac sie złe żeczy.
-Mamo Justin nie ma z tym nic wspólnego poprostu nie zdążyłam na samolot i tyle.
-Aż 3 godziny!?To chyba przesada co nie?
-Tak moze i jest ale ja przynajmiej potrafie sie przyznac do błedu i potrafie powiedziec prawde a mama za to nie potrafi.
-O co Ci chodzi kotku?
-Nie nazywaj mnie tak nie jestes moja matką ,nienawidze cie za to że ciągle kłamiesz mam juz tego dosc odezwij sie jak znajdziesz moją prawdiwa matke albo wiesz co wgl. nie dzwon nie chcem cie znac nie chcem cie juz nigdy wiecej widziec,.-rozłączyłam się i wyłączyłam telefon znając Pauline by dzwoniła co chwile -nie zniosłabym tego.Ale zapomnialam o telefonie w przedpokoju ,zeszłam na dół na szczęście był to Justin rozmawialiśmy chwile o tym dlaczego nie poleciałam ,dlaczego powiedziałam ze Pauline nie jest moja matka i takie tam powiedziałam mu prawde oprócz tego dlaczego Pauline powiedziałam ze nie jest moja matką.Umówiliśmy się w parku ale mi sie nie chciało isc do niego wiec spytałam czy nie mógłby przyjsc do mnie tłumaczył sie ze nie ma czasu i takie tam ale po kilku minutach zgodził się i rozłączył.
CDN.....
-Słyszałam że szukałaś mnie, chciała mama czegos?
-Nie musisz udawać wiem że poszłaś z Justinem do parku.
-Ską....-chciałam juz sie wydac ale nagle sie spostrzegłam ze mamie o to chodziło wiec stanowczo i pewnie powiedziałam:-Skądze mamo brałam prysznic .
-Pewnie.
-no tak nie wiezy mi mama-powiedziałam troche głosniej
-posłuchaj córciu nie musisz udawać widziałam Ciebie i Justina w parku wiem że go kochasz ale to nie jest odpowiedni chłopak dla ciebie uwiez mi juz raz złamał cie serce i nie chce zeby znów to zrobił .
-Mamo ja go kocham i bez względu na to co ty o tym myslisz nie zerwe z nim .Kocham go czy to nic dla ciebie nie znaczy?
-Znaczy i to bardzo wiele ale czy on odwzajemnia twoje uczucia?Pomyśl z Tomem miałaś jakas przyszłość wiele osób go lubiało dzieki niemu doszłabyś bardzo daleko a z Justinem jaka masz rzyszłosc?-chciala cos jeszcze dodac ale nie wytrzymałam
-Posłuchaj mamo Nie znasz Justina i nie wiem jaki on jest tak naprawde,nie wiesz co musiał zniesc by znaleść sie na liscie najlepszych.Nie wiesz wiec nie mow mi co bym osiagneła z Tomem bo tak naprawde Tom nic dla mnie nie robił wszystko co mi dawał co urzadzał co mówił było wielką ściemą dlatego z nim zerwałam miałam dosyc jego kłamst dlatego prosze mamo chociaz ty mnie nie okłamuj,proszę.
-Koniec rozmowy idz sie połóż jutro z samego rana wyjeżdżasz .
-Racja-wyszłam z kuchni ale stanełam przy schodach bo mama mnie zawołała.
-Tak mamo.
-Nie wiesz we wszystko co mówię ,szasami musze.
-Mamo ja cie ufam nawet jezeli nie masz racji bo wiem ze ty nigdy mnie nie okłamiesz.
-Tak masz racje-powiedziała jakby miała cos na sercu ale nie zastanawiałam sie nad tym, powiedziałam dobranoc i poszłam spac.
NASTEPNEGO DNIA:
Zapomniałam nastawic budzik i zaspałam och ja to jestem głupia chociaz jestem brunetka a moze kiedys byłam blondynka?Nie to nie możliwe.Na lotnisku powinnam byc o 6:30 a była 6:50.
-Przykro mi spuźnila sie pani samolot wyleciał 10 minut temu nastepny bedzie dopiero za 1,5 godziny.-powiedziała informatorka.
-Aha bardzo dziekuje.
-Prosze.-odeszłam od informacji i poszłam usiasc odrazu wybrałam numer do Justina nie odbierał wiec sie rozłaczyłam i schowałam telefon,po 40 minutach siedzenia zgłodniałam wiec poszłam do restauracji nagle zadzwonił telefon byl to Justin wiec odebrałam.
-Tak.-powiedziałam
-Czesc, nie wyjechałas jeszcze?
-Spuzniłam sie na samolot i teraz musze czekac na nastepny.
-Aha to mogłaś zadzownić bym przyjechał.
-Dzwoniłam ale nie obierałes
-Pewnie nie słyszałem od 5 rano mam jakies próby i wgl. zarwanie głowy.
-Aha to moze ci przeszkadzam?
-Nie skądże wrecz przeciwnie pomagasz mi .
-Miło to słyszec.
-Musisz wyjeżdzac?Smutno mi bez ciebie.
-Mi tez ale musze,aha własnie ta dziewczyna była najlepsza z angielskiego ale potrzebuje pomocy czy pomozesz jej?Prosze,bede wdzieczna.
-Oookeeej zgoda.
-Dziekuje, szkoda ze nie moge cie przytulic.
-Tak szkoda.-Wyszłam z restauracji i nagle zobaczyłam moja mame,Nicka i Alice byłam ciekawa co oni tu robia a moze sie pomyliłam?Musiałam to sprawdzic wiec pozegnałam sie z Justinem i zadzwoniłam do Nicka.
-Czesc Susan juz jestes w Polsce?
-yyy....tak cudownie tu jest szkoda ze was tu nie ma.
-Ta...szkoda dobra musze konczyc zaraz................-dosc długi czas sie zastanawiał.
-zaraz co?
-Przyjda po mnie znajomi musze konczyc ,czesc
-czesc.-rozłaczył sie.Miałam zaraz samolot do Polski ale byłam ciekawa po co moja rodzinka leci do Hiszpani.No ale nie mogłam za nimi lecieć wiec nie wsiadłam do żadnego samolotu .Po 15 minutach zastanowienia i siedzenia na pustym lotnisku poszłam w strone wyjscia i wsiadłłam do taksówki po 30 minutach byłam w domu nie dzwoniłam do nikogo bo tak naprawde nie miałam do kogo moja rodzinka własnie leciała do Hiszpanii ,Justin z Jade nagrywał teledysk a ja? Nic nie robiłam i w tym był problem musiałam sie czyms zajac by nie myslec o wyjezdzie do Hiszpanii wiec weszłam na nk ale po 2 minutach przypomniało mi sie ze wszyscy sa w szkole wiec wyłączyłam kompa i poszłam spac.Obudził mnie dzwiek dzwonka ,dzwoniła do mnie mama odebrałam ale po chwili pomyslałam ze był to zły pomysł.
-Tak mamo.
-Susan własnie dzwoniła do mnie dyrektor ze szkoły i twierdził ze dzwonili do niego dyrektorzy z Polskii i powiedział ze nie jestes w Polsce co ci odbiło?!Wiedziałam ze przez tego Justina beda dziac sie złe żeczy.
-Mamo Justin nie ma z tym nic wspólnego poprostu nie zdążyłam na samolot i tyle.
-Aż 3 godziny!?To chyba przesada co nie?
-Tak moze i jest ale ja przynajmiej potrafie sie przyznac do błedu i potrafie powiedziec prawde a mama za to nie potrafi.
-O co Ci chodzi kotku?
-Nie nazywaj mnie tak nie jestes moja matką ,nienawidze cie za to że ciągle kłamiesz mam juz tego dosc odezwij sie jak znajdziesz moją prawdiwa matke albo wiesz co wgl. nie dzwon nie chcem cie znac nie chcem cie juz nigdy wiecej widziec,.-rozłączyłam się i wyłączyłam telefon znając Pauline by dzwoniła co chwile -nie zniosłabym tego.Ale zapomnialam o telefonie w przedpokoju ,zeszłam na dół na szczęście był to Justin rozmawialiśmy chwile o tym dlaczego nie poleciałam ,dlaczego powiedziałam ze Pauline nie jest moja matka i takie tam powiedziałam mu prawde oprócz tego dlaczego Pauline powiedziałam ze nie jest moja matką.Umówiliśmy się w parku ale mi sie nie chciało isc do niego wiec spytałam czy nie mógłby przyjsc do mnie tłumaczył sie ze nie ma czasu i takie tam ale po kilku minutach zgodził się i rozłączył.
CDN.....
poniedziałek, 4 października 2010
rozdział 17
Gdy wbiegłam do pokoju zobaczyłam kwiaty i czekoladki a na nich widniał napis:
Przepraszam, ze cie skrzywdzilem,
Przepraszam, ze cie zranilem,
bylem glupi i niezle narobilem,
To ze mnie juz tak nie lubisz
do stu procent zasluzylem,
KOCHAM CIE i nie chce Cie stracic,
Kochanie mozesz mi wybaczyc?
(Nie było napisane od kogo ale ja i tak wiedziałam ze to było od Justina przed wszystkimi udawal wielka gwiazde,popisywał sie ale tak naprawde to fajny chłopak tylko ze nikt o tym nie wie bo zadko pokazuje swa prawdziwa stone).Nagle usłyszałam ze ktos napisał do mnie był to Tom nie miałam zamiaru z nim pisac ale zobaczyłam ze dostepny byl Justin ale nie wiedziałam co do niego napisac wiec zamknelam obydwa okna ale zaraz znów ktos napisac tym razem był to Tom i Justin.Tom napisał:
-Czesc kotku przepraszam cie ,moze spotkamy sie u mnie i wyjasnimy se wszystko?
a Justin:
-Czesc Susan przepraszam cie za ta cała akcje pewnie mi nie odpiszesz ale prosze powiedz czy mam u ciebie jakies szanse?jestes na mnie obrazona prosze odpowiedz.
Nie wiedziałam co komu napisac ale cos mnie skłoniło wiec Tomowi napisałam to:
-Sorki Tom ale chyba nie pasujemy do siebie.Zrywam z toba.
a Justinowi :
Nie nie jestem na ciebie obrazona i...masz u mnie szanse.Moze spotkamy sie teraz w parku?
Justin odpisał
-y....jasne mozemy ale nie wiem czy bede sam ostatnio duzo ochrony kolo mnie sie kreci.
-oki niewazne, wazne zebys był ty potrzebuje teraz kogos kto mnie pocieszy.
-a Alex nie ma z toba?
-nie poszła do jakiegos Jima,Jema jakos tak
-aha oki za 15 minut w parku.
-oki pa.
-pa.
Wyłaczyłam gg i po cichu wyszłam z pokoju na samym poczatku minełam pokuj Alice a potem Nicka juz byłam na schodach gdy nagle usłyszałam głos Alice i Nicka.
-Gdzie sie wybierasz wiesz ze mama ci zabroniła wychodzic po 23.-powiedziała Alice.
-Posłuchajcie musze powiedziec Justinowi o tym ze wyjezdzam on sie tak stara a ja....ja go kocham i nie chce go okłamywac.
-Posłuchaj Susan jestes moja siostra i kocham cie ale jak wywiniesz jakis numer zwale wszystko na ciebie.
-Dzieki,Nick.
-Nie mozesz jej puscic pierwszy raz w zyciu moge ja zakapowac a ty chcesz mi to zepsuc?
-jezeli nie powiesz nic mamie dam ci 10 dolcow
-30
-20
-30
-25
-zgoda.
-jak ty to robisz ze od kazdego wezmiesz kase?
-Manipulacja+ układy naucz sie tego kiedys.-powiedziala Alice
-CO?
-Chodzi jej o to ze musisz zmanipulowac ludzi tak by byli pewni ze cos powiesz ze beda chcieli zapłacic tyle ile chcesz ,Proste?
-yyy.....tak
-Dobra a teraz musze leciec zyccie mi szczescia.
-Jasne.
Pobiegłam szybko do drzwi a puzniej na skróty do parku zobaczyłam Justina a obok niego chyba ze 4 ochroniaczy.Troche sie zlaklam wiec podeszłam powoli do niego a gdy mnie zobaczył nabrałam troche pewnosci ale nie całkowitej.
-Czesc Susan.
-czesc.
-musze ci cos powiedziec-powiedzielismyjednoczesnie
-ty pierwszy
-nie kobieta sie ustepuje
-a jednak wole bys ty powiedział.
-okej wiec chodzi o to ze nagrywam teledysk z Jade i chciałbym bys tez była przy jego kreceniu.-nie wiedziałam co odpowiedziec przeciez jutro wyjezdzam a on oferuje mi cos takiego.
-cos sie stało?
-yy..nie skad poprostu ciesze sie ale nie moge przyjac twojej propozyji.
-dlaczego?
-poprostu niemoge i tyle.
-wiedziałem ze tak bedzie ,nie wiem po co wgl. sie staram i tak nie zmienie twojego zdania prawda?Skoro wolisz Toma to idz do niego .-wstał i chciał juz odejsc ale złapałam go za ramie i powiedziałam:
-JUSTIN!Posłuchaj nie jestem juz z Tomem gdyz cie kocham ale nie moge byc przy kreceniu teledysku gdyz jutro wyjezdzam.-łzy zaczeły płynac mi policzku
-Wyjezdzasz?Dlaczego wczesniej mi tego nie powiedziałas?Czemu zawsze dowiaduje sie ostatni?
-Nie dowiadujesz sie ostatni, jeszcze nikt o tym nie wie i chce zeby tak zostało .
-Mogłas mi powiedziec wczesniej ze wyjezdzasz bym wtedy cie wspierał i wgl.
-Przestan własnie dlatego ci nie powiedziałam bo ciagle bys o tym gadał i wkoncu bys powiedział dziewczynom.
-Sorki juz nie bede gadał o wyjezdzie mozemy pogadac o....filmach.
-przestan-uderzyłam go lekko w ramie i spojrzałam w jego oczy gdy to zobaczył lekko sie usmiechna i zaczelismy gadac gdy Justin chciał mnie pocałowac zadzwonił mi telefon był to Nick.
-To Nick.
-oki
-Czego chcesz?
-Matka wrociła lepiej sie pospiesz bo pyta sie gdzie jestes powiedzielismy ze sie kapiesz ale twierdzi ze nie mozna sie kapac godzine pospiesz sie.
-Jest w domu od godziny?Czemu wczesniej nie zadwoniłes bym przyszła.
-Nie chciałem ci przeszkadzac i jak z Justinem?
-opowiem ci w domu dobra spiesze sie czesc
-czesc.
-Musze isc do domu moja mama wrociła.
-oki,spotkamy sie jeszcze kiedys?
-wyjezdzam tylko na rok
-gdzie?
-Do Polski byłam najlepsza na zajeciach wiec pani mnie wybrała, dostałam stypendium dzieki ktoremu bede mogła rozwijac dalej swoj jezyk.Bede za toba tesknic.
-Ja za toba tez, ale bedziesz pod kontaktem?
-Tak ale raczej bede miała mało czasu wolnego.
-Szkoda oki musisz juz leciec moze cie odwiesc?
-Skoro chcesz.-Wsiedlismy do limuzyny i pojechalismy do mojego domu chyba po 5 minutach juz bylismy na miejscu Justin mnie odprowadził i cigle mnie całował.
-Dobra dosyc musze isc pa.
-pa-pocałowalam go i poszłam na tył domu szybko wchodzac po drabinie do pokoju wziełam szlafrok i zeszłam na dół.
CDN...
Nie wiem czy jest długi naprawde nie wiem nastepny rozdział jak mi sie uda w srode.
Przepraszam, ze cie skrzywdzilem,
Przepraszam, ze cie zranilem,
bylem glupi i niezle narobilem,
To ze mnie juz tak nie lubisz
do stu procent zasluzylem,
KOCHAM CIE i nie chce Cie stracic,
Kochanie mozesz mi wybaczyc?
(Nie było napisane od kogo ale ja i tak wiedziałam ze to było od Justina przed wszystkimi udawal wielka gwiazde,popisywał sie ale tak naprawde to fajny chłopak tylko ze nikt o tym nie wie bo zadko pokazuje swa prawdziwa stone).Nagle usłyszałam ze ktos napisał do mnie był to Tom nie miałam zamiaru z nim pisac ale zobaczyłam ze dostepny byl Justin ale nie wiedziałam co do niego napisac wiec zamknelam obydwa okna ale zaraz znów ktos napisac tym razem był to Tom i Justin.Tom napisał:
-Czesc kotku przepraszam cie ,moze spotkamy sie u mnie i wyjasnimy se wszystko?
a Justin:
-Czesc Susan przepraszam cie za ta cała akcje pewnie mi nie odpiszesz ale prosze powiedz czy mam u ciebie jakies szanse?jestes na mnie obrazona prosze odpowiedz.
Nie wiedziałam co komu napisac ale cos mnie skłoniło wiec Tomowi napisałam to:
-Sorki Tom ale chyba nie pasujemy do siebie.Zrywam z toba.
a Justinowi :
Nie nie jestem na ciebie obrazona i...masz u mnie szanse.Moze spotkamy sie teraz w parku?
Justin odpisał
-y....jasne mozemy ale nie wiem czy bede sam ostatnio duzo ochrony kolo mnie sie kreci.
-oki niewazne, wazne zebys był ty potrzebuje teraz kogos kto mnie pocieszy.
-a Alex nie ma z toba?
-nie poszła do jakiegos Jima,Jema jakos tak
-aha oki za 15 minut w parku.
-oki pa.
-pa.
Wyłaczyłam gg i po cichu wyszłam z pokoju na samym poczatku minełam pokuj Alice a potem Nicka juz byłam na schodach gdy nagle usłyszałam głos Alice i Nicka.
-Gdzie sie wybierasz wiesz ze mama ci zabroniła wychodzic po 23.-powiedziała Alice.
-Posłuchajcie musze powiedziec Justinowi o tym ze wyjezdzam on sie tak stara a ja....ja go kocham i nie chce go okłamywac.
-Posłuchaj Susan jestes moja siostra i kocham cie ale jak wywiniesz jakis numer zwale wszystko na ciebie.
-Dzieki,Nick.
-Nie mozesz jej puscic pierwszy raz w zyciu moge ja zakapowac a ty chcesz mi to zepsuc?
-jezeli nie powiesz nic mamie dam ci 10 dolcow
-30
-20
-30
-25
-zgoda.
-jak ty to robisz ze od kazdego wezmiesz kase?
-Manipulacja+ układy naucz sie tego kiedys.-powiedziala Alice
-CO?
-Chodzi jej o to ze musisz zmanipulowac ludzi tak by byli pewni ze cos powiesz ze beda chcieli zapłacic tyle ile chcesz ,Proste?
-yyy.....tak
-Dobra a teraz musze leciec zyccie mi szczescia.
-Jasne.
Pobiegłam szybko do drzwi a puzniej na skróty do parku zobaczyłam Justina a obok niego chyba ze 4 ochroniaczy.Troche sie zlaklam wiec podeszłam powoli do niego a gdy mnie zobaczył nabrałam troche pewnosci ale nie całkowitej.
-Czesc Susan.
-czesc.
-musze ci cos powiedziec-powiedzielismyjednoczesnie
-ty pierwszy
-nie kobieta sie ustepuje
-a jednak wole bys ty powiedział.
-okej wiec chodzi o to ze nagrywam teledysk z Jade i chciałbym bys tez była przy jego kreceniu.-nie wiedziałam co odpowiedziec przeciez jutro wyjezdzam a on oferuje mi cos takiego.
-cos sie stało?
-yy..nie skad poprostu ciesze sie ale nie moge przyjac twojej propozyji.
-dlaczego?
-poprostu niemoge i tyle.
-wiedziałem ze tak bedzie ,nie wiem po co wgl. sie staram i tak nie zmienie twojego zdania prawda?Skoro wolisz Toma to idz do niego .-wstał i chciał juz odejsc ale złapałam go za ramie i powiedziałam:
-JUSTIN!Posłuchaj nie jestem juz z Tomem gdyz cie kocham ale nie moge byc przy kreceniu teledysku gdyz jutro wyjezdzam.-łzy zaczeły płynac mi policzku
-Wyjezdzasz?Dlaczego wczesniej mi tego nie powiedziałas?Czemu zawsze dowiaduje sie ostatni?
-Nie dowiadujesz sie ostatni, jeszcze nikt o tym nie wie i chce zeby tak zostało .
-Mogłas mi powiedziec wczesniej ze wyjezdzasz bym wtedy cie wspierał i wgl.
-Przestan własnie dlatego ci nie powiedziałam bo ciagle bys o tym gadał i wkoncu bys powiedział dziewczynom.
-Sorki juz nie bede gadał o wyjezdzie mozemy pogadac o....filmach.
-przestan-uderzyłam go lekko w ramie i spojrzałam w jego oczy gdy to zobaczył lekko sie usmiechna i zaczelismy gadac gdy Justin chciał mnie pocałowac zadzwonił mi telefon był to Nick.
-To Nick.
-oki
-Czego chcesz?
-Matka wrociła lepiej sie pospiesz bo pyta sie gdzie jestes powiedzielismy ze sie kapiesz ale twierdzi ze nie mozna sie kapac godzine pospiesz sie.
-Jest w domu od godziny?Czemu wczesniej nie zadwoniłes bym przyszła.
-Nie chciałem ci przeszkadzac i jak z Justinem?
-opowiem ci w domu dobra spiesze sie czesc
-czesc.
-Musze isc do domu moja mama wrociła.
-oki,spotkamy sie jeszcze kiedys?
-wyjezdzam tylko na rok
-gdzie?
-Do Polski byłam najlepsza na zajeciach wiec pani mnie wybrała, dostałam stypendium dzieki ktoremu bede mogła rozwijac dalej swoj jezyk.Bede za toba tesknic.
-Ja za toba tez, ale bedziesz pod kontaktem?
-Tak ale raczej bede miała mało czasu wolnego.
-Szkoda oki musisz juz leciec moze cie odwiesc?
-Skoro chcesz.-Wsiedlismy do limuzyny i pojechalismy do mojego domu chyba po 5 minutach juz bylismy na miejscu Justin mnie odprowadził i cigle mnie całował.
-Dobra dosyc musze isc pa.
-pa-pocałowalam go i poszłam na tył domu szybko wchodzac po drabinie do pokoju wziełam szlafrok i zeszłam na dół.
CDN...
Nie wiem czy jest długi naprawde nie wiem nastepny rozdział jak mi sie uda w srode.
piątek, 1 października 2010
Informacja.
Dzis nie zdąże napisać rozdziału ale chyba jutro napisze pozatym chce wam napisac pare informacji:
1. Nie wiem czy bede pisac co tydzien ale możliwe ze bede pisać 3 rozdziały moze i 4 tygodniowo jak mi się uda ale nie obiecuje gdyż mam dużo nauki za rok jak nam pani obliczyła sprawdzian 3-klasistów.
2.Postanowiłam troche pozmieniac bohaterów (jutro sami zobaczycie).
3.Pewnie czekacie z niecierpliwoscia na nastepny rozdział wiec oto kilka małych skrótów:
-Susan zakochuje sie w....(nie powiem kim)
-Niestety ktoś wyjedzie
-Będą nowi bohaterowie
-Jedna z przyjaciółek Susan nagra teledysk
I to wszystko w 2 najbliższych rozdziałach.
Miałam coś jeszcze napisac ale zapomniałam. Jak sie przypomni napisze .Papa hehe:)
1. Nie wiem czy bede pisac co tydzien ale możliwe ze bede pisać 3 rozdziały moze i 4 tygodniowo jak mi się uda ale nie obiecuje gdyż mam dużo nauki za rok jak nam pani obliczyła sprawdzian 3-klasistów.
2.Postanowiłam troche pozmieniac bohaterów (jutro sami zobaczycie).
3.Pewnie czekacie z niecierpliwoscia na nastepny rozdział wiec oto kilka małych skrótów:
-Susan zakochuje sie w....(nie powiem kim)
-Niestety ktoś wyjedzie
-Będą nowi bohaterowie
-Jedna z przyjaciółek Susan nagra teledysk
I to wszystko w 2 najbliższych rozdziałach.
Miałam coś jeszcze napisac ale zapomniałam. Jak sie przypomni napisze .Papa hehe:)
piątek, 24 września 2010
16
Ten artykuł jest dla mojej przyjaciólki Izy miała wczoraj urodziny no ale wczoraj nie mogłam napisac tego artykułu.Wszystkiego naj...dla Ciebie Iza.
23 października....czyli rok puzniej
Dobrze mi sie zyje z Tomem jest fajnym,miłym szczerym chłopakiem dobrze ze Jade wkoncu sie z tym pogodziła ze jestesmy razem inaczej bym musiała zerwac z Tomem tak wiem bym popełniła bład ale Jade to moja przyjaciólka i zawsze nia bedzie.W szkole układa mi sie dobrze tylko wkurza mnie to ze kazda dziewczyna chwali sie tym ze chodziła z J.B no ale to nie jest juz moj chłopak wiec moze spotykac sie z kim chce.No a pozatym sa dzisiaj moje urodziny!Heh super ciekawe co bedzie dzisiaj w szkole.drnnnnnnnndrnnnn dzwonił moj telefon.
-Gdzie on jest?Przeciez tu był............-szukałam mojego telefonu gdy wkoncu go znalazłam odebrałam nawet nie patrzac kto dzwoni.-Tak kto mowi?
-Czesc.
-Hej a kto ty?
-No to ja Justin.
-Jaki Justin?
-A ilu znasz?
-No wielu
-A ktrys jest sławny?
-Tak jeden zaraz to ty?
-Troche ci to zajeło.
-Czego chcesz.
-Po pierwsze zlozyc Ci zyczenia z okazji urodzin,po drugie co tam u Ciebie,a po trzecie czy przyjdziesz na impreze.
-Wiec po pierwsze Dzieki po drugie nic ciekawego po trzecie nie
-Dlaczego?
-Bo mam juz plany.-Nagle wszedł Tom
-Czesc-powiedział
-Hej.
-Z kim gadasz?
-Z nikim ciekawym
-Halo jestes tam-powiedział Justin
-Sorki ale nie musze konczyc pa.-rozłaczyłam sie
-Napewno nikt ciekawy?
-A co zazdrosny?
-Troche-dał mi całusa
-Szybko dzis przyszedłes cos sie stało?
-Własciwie tak, mam dla Ciebie niespodzianke napewno sie ucieszysz.
-Jaka?
-Zobaczysz dzis wieczorem.
-A nie moge teraz?
-Nie teraz musimy isc do szkoły idziesz?
-Jasne tylko wezme plecak.-Wziełam plecak pocalowałam go i poszlismy do szkoły nic sie tam nie działo oprocz kilku kartkowek,sprawdzianow i oczywiscie zyczen ale Tom mi ich nie złozył.
-Moze zapomniał.
-Mozliwe ale mowił ze ma dla mnie niespodzianke
-Jaka?
-Powiedział ze pokaze mi wieczorem
-Uuuu....chyba wiesz co to znaczy....
-Przestan ty tylko o jednym myslisz
-No ale naprawde,napewno to miał namysli a nie cos innego.
-Chyba masz racje-troche sie zmartwiłam nigdy przeciez tego nie robiłam
-Spoko a własnie mam pytanie idziesz dzisiaj na impreze?
-Jaka?
-Moja-powiedział Tom
-Robisz impreze?
-No jasne co takie zdiwione przyjdzie do klubu 21 o 20.
-Zaraz...-chciała cos powiedziec Jade ale Tom jej przerwał
-To bedziecie nie?
-Jasne-odrzekłam.
-Jade mozemy pogadac?
-Przeciez gadamy
-Ale w 4 oczy.
-po co?-Spojrzał sie na nia jakos dziwnie i poszli razem w strone chłopsiej toalety.
W toalecie...
-Jezeli jej cos wygadasz przemagluje Ci twarz tak ze własna matka cie nie pozna.
-Grozisz mi?
-Tak.
-Uwaga bo sie boje,Susan to moja przyjaciółka i nie bede jej okłamywac
-Ok a jezeli bede z toba chodzic nie powiesz jej?
-Co!?Mam okłamywac własna przyjaciołke?!-Moje oczy wygladały tak o_O.Jade
-A co ci szkodzi?Kazdy w tej szkole działa na 2 czasami i na 3 fronty.
-Ale Susan to moja przyjaciołka i nigdy jej nie okłamie-Wyszłam z toalety i poszłam na lekcje
I spowrotem Susan
Drnnn...drn...
-Tak?
-Hejka-Spojzałam na telefon to byl Justin
-Znowu ty?
-a co nie pasuje ci jezeli chcesz moge sie rozłaczyc
-Nie narazie nie mam z kim gadac wiec mozesz mowic.
-To super
-Nie zachwycaj sie tak mow czego chcesz
-Prosze przyjdz na impreze.
-Sorki nie moge ide na impreze Toma w klubie 21.
-21?
-Tak dobrze słyszysz on to przynajmiej ma gust
-A ja niby nie miałem?
-Raczej nie
-Hmmm...no ale przeciez byłas moja dziewczyna i mowisz ze miałem zły gust?-Nie wiedziałam co powiedziec zatkało mnie.-Sus jestes tam?
-Y...tak jestem
-Skoro nie chcesz przyjsc na moja impreze to moze chociaz sie spotkamy wczeniej?
-Sorki nie moge musze konczyc pa.-rozłaczyłam sie
-ale...chce ci powiedziec ze jest to w tym samym klubie.
Klub 21...
-Czesc!-Powiedziały dziewczyny
-Czesc co tu robicie?
-Nie wiesz przeciez...-w tym momencie przerwał jej Tom
-Czesc kotku-pocałowal mnie Tom
-Hej.
-Czesc dziewczyny jak wam sie podoba moja impreza?
-Twoja?
-Tak a niby kogo?
-No....-Przerwała jej Jade
-Nie pamietasz to jego impreza.
-Własnie-odrzekł Tom
-Zmuwiliscie sie czy co?Co sie z wami dzieje dzisiaj?
-Nic Susan to sa twoje urodziny,twoja impreza i mas zsie dobrze bawic co nie?
-No tak.
-Wiec chodzmy-Zaciagneła mnie Sasha
Rozmowa miedzy Alex,Jade,Cloe,Yasmin i Tomem....
-Posłuchajcie jezeli pisniecie choc edno sluwko o tym ze jest to impreza Justina pozalujecie.
-Grozisz nam?
-Tak a jezeli sie sprzeciwicie mozecie tego goszko pozałowac prawda Jade?
-Tak prawda
-Grzeczna dziewczynka-Pocałował mnie i poszedł w strone Susan
-Co ci odbiło?-Powiedziała Yasmine
-Groził mi a ja powiedziałam ze mam to gdzies i ze nie okłamie Susan a ten zagroził ze tego pozałuje a gdy wrociłam do domu zastałam go kompletnie zniszczonego i moja mame lezaca na ziemi złamali jej reke ale to nie koniec gdy weszlam do pokoju zastałam list na ktorym pisało cytuje,,jezeli nie okłamiesz Susan twoja matka bedzie jeszcze gorzej połamana a ty bedziesz miec kłopoty w szkole zastanow sie.P.S.Dzieki za kolczyki i naszyjnik podziekuje Susan za nie napewno ;).''
-Zabrał ci kolczyki?-Powiedziała Yasmine
-Co jak ty mozesz myslec o bizuteri jak on groził Jade!-powiedziała Cleo
-Sorki
-Nic nie szkodzi nie musimy nic mowic zaraz Justin wejdzie na scene i wszystko sie wyjasni.
-jestes tego pewna?Wiec spójż.
Impreza...
-Dedykuje to mojej dziewczynie Susan z ktora jestem juz od roku i zamierzam jeszcze troche z nia pobyc!-Wszyscy zaczeli sie smiac-Przepraszam to tak na wszelki wypadek.Napisałem dla Ciebie piosenke posluchaj:
What day is it? And in what month?
This clock never seemed so alive
I can't keep up and I can't back down
I've been losing so much time
Nothing to do
Nothing to lose
And it's you and me and all other people
And I don't know why, I can't keep my eyes off you
One of the things that I want to say you aren't coming out right
I'm tripping on words
You've got my head spinning
I don't know where to go from here
With nothing to do
Nothing to prove
And it's you and me and all other people
And I don't know why, I can't keep my eyes off you
And I don't know why, I can't keep my eyes off you
-Przeciez to Justin napisał dla Susan!-Powiedziała Alex
-Jak to?-spytała Cleo
-Tak to ,sam sie mnie pytał czy spodoba sie Susan.
-Jaki cham z tego Toma nie dosc ze kłamie ze to jego impreza to do tego kradnie piosenke Justinowi nie bede kłamac musze powiedziec prawde Susan.-powiedziała Yasmin
-Pamietaj co mówiła Jade nie mozemy jej tego powiedziec.
-Racja no ale mam juz dosyc tego okłamywania jej.
-Ja tez ale musimy.
I Susan.....
Podbiegłam do niego i przytuliła-Dziekuje to najpiekniejszy prezent jaki dostałam-Wyszeptałam cicho
-Wszystko dla mojej ksiezniczki ale mam dla Ciebie cos jeszcze-Tom wyja z kieszeni małe pudełko a gdy je otworzył zobaczyłam piekne fioletowe kolczyki a do tego naszyjnik.
-Dziekuje nie musiałes.
-Tak wiem ale lubie cie rozpieszczac.-Zaczelam go całowac a kilka metrow obok stał Justin.Gdy zobaczył mnie i Toma szybko wyszedł z imprezy dziewczyny go zatrzymywały i cos mowiły ale ten co im powiedział i wyszedł.Nagle podeszły do mnie dziewczyny wiec przestałam go całowac.
-Susan musze ci cos powiedziec.
-Jade zastanow sie.
-Nad czym ma sie zastanowic?
-Nad niczym-Pocałował mnie i spojrzał sie gniewnym wzorkiem w strone Jade chyba myslał ze tego nie widze.
-Posłuchaj Tom nie boje sie Ciebie i nigdy nie bede własciwie mam cie gdzies powiem wszystko Susan nie powstrzymasz mnie.
-Jade zastanow sie chyba kochasz swoja mame prawda?
-Rob co chcesz.Susan Tom cie okłamał To jest impreza Justina to on to wszystko zorganizował a piosenke ktora spiewalo to cos to była piosenka Justina napisał ja dla Ciebie na przeprosiny on nie kocha innej tylko ciebie nie miał zadnej dziewczyny od czasu waszego zerwania Posluchaj Susan on cie kocha.
-Nie to nie prawda zmowiłas sie z Justinem i innymi dziewczynami.
-Nie, nie zmowiłam sie z nim on naprawde cie kocha skoro tego nie widzisz nie załugujesz na niego.-Jade odeszła
-Zaczekaj Jade...prosze.
-Przykro mi Susan ale jest taka sama sytuacja jak rok temu znow sie kłocimy sie przez chłopaka tylko ze tym razem chodzi o to ze ten chlopak kocha ciebie a ty udajesz ze go nie kochasz wiesz Zadzwon do mnie jak znajdiesz moja przyjaciołke bo ty nia nie jestes.-Jade odeszła
-Zmysliła se wszystko nigdy bym cie nie okłamał
-Wiesz co Tom.Wal sie.-poszłam do domu.
W domu...
Wbiegłam do domu trzaskajac drzwiami
-Susan cos sie stało?
-Miałas kiedys uczucie ze wszyscy wokół cie okłamuja?
-Ktos cie oklamuje?
-Sama nie wiem jedni mowia jedno drudzy cos innego a jeszcze inny mowia najpierw tak a potem tak mam tego dosyc.
-Posłuchaj dorastasz i coraz czesciej poznajesz inne to osoby i nie zawsze bedziecie sie zgadzac ale w trudnych sytuacjach poprostu posłuchaj głosu serca.
-tez tak czasami robisz?
-Codziennie.
-Trudno wiec pewnie mnie znosic?
-Tak ale jestes moja corka tak jak i Jeydon jest moim mezem a twoim ojcem.
-Ale mamo on...
-...mnie okłamuje\
-skad wiesz?
-to widac jest kiepskim aktorem ale czuje cos do niego i wiem ze on tez cos do mnie czuje .
-Kochasz go?
-Tak.
-jak mojego ojca?
-Posłuchaj taty juz nie ma nie wroci do nas znalazł se inna.
-Tak wiem dzieki mamo jestes super.
-Tak wiem,okej dosyc mam duzo pracy.
-Nie przesadzaj zapracujesz sie
-Lubie to i to mi nie przeszkadza.Idz juz spac.
-Okej ide-zasmiałam sie.
-A własnie masz mały prezent w pokoju.
-Od kogo?
-Nie mam pojecia
-Dobra ide spac pa-pobiegłam szybko do pokoju
CDN...
WOW chyba sie niezle rozpisalam, pisalam to przez 2 godziny a teraz wchodzi moj brat i nie mam czasu poprawic wiec dodaje bez poprawek papa.
23 października....czyli rok puzniej
Dobrze mi sie zyje z Tomem jest fajnym,miłym szczerym chłopakiem dobrze ze Jade wkoncu sie z tym pogodziła ze jestesmy razem inaczej bym musiała zerwac z Tomem tak wiem bym popełniła bład ale Jade to moja przyjaciólka i zawsze nia bedzie.W szkole układa mi sie dobrze tylko wkurza mnie to ze kazda dziewczyna chwali sie tym ze chodziła z J.B no ale to nie jest juz moj chłopak wiec moze spotykac sie z kim chce.No a pozatym sa dzisiaj moje urodziny!Heh super ciekawe co bedzie dzisiaj w szkole.drnnnnnnnndrnnnn dzwonił moj telefon.
-Gdzie on jest?Przeciez tu był............-szukałam mojego telefonu gdy wkoncu go znalazłam odebrałam nawet nie patrzac kto dzwoni.-Tak kto mowi?
-Czesc.
-Hej a kto ty?
-No to ja Justin.
-Jaki Justin?
-A ilu znasz?
-No wielu
-A ktrys jest sławny?
-Tak jeden zaraz to ty?
-Troche ci to zajeło.
-Czego chcesz.
-Po pierwsze zlozyc Ci zyczenia z okazji urodzin,po drugie co tam u Ciebie,a po trzecie czy przyjdziesz na impreze.
-Wiec po pierwsze Dzieki po drugie nic ciekawego po trzecie nie
-Dlaczego?
-Bo mam juz plany.-Nagle wszedł Tom
-Czesc-powiedział
-Hej.
-Z kim gadasz?
-Z nikim ciekawym
-Halo jestes tam-powiedział Justin
-Sorki ale nie musze konczyc pa.-rozłaczyłam sie
-Napewno nikt ciekawy?
-A co zazdrosny?
-Troche-dał mi całusa
-Szybko dzis przyszedłes cos sie stało?
-Własciwie tak, mam dla Ciebie niespodzianke napewno sie ucieszysz.
-Jaka?
-Zobaczysz dzis wieczorem.
-A nie moge teraz?
-Nie teraz musimy isc do szkoły idziesz?
-Jasne tylko wezme plecak.-Wziełam plecak pocalowałam go i poszlismy do szkoły nic sie tam nie działo oprocz kilku kartkowek,sprawdzianow i oczywiscie zyczen ale Tom mi ich nie złozył.
-Moze zapomniał.
-Mozliwe ale mowił ze ma dla mnie niespodzianke
-Jaka?
-Powiedział ze pokaze mi wieczorem
-Uuuu....chyba wiesz co to znaczy....
-Przestan ty tylko o jednym myslisz
-No ale naprawde,napewno to miał namysli a nie cos innego.
-Chyba masz racje-troche sie zmartwiłam nigdy przeciez tego nie robiłam
-Spoko a własnie mam pytanie idziesz dzisiaj na impreze?
-Jaka?
-Moja-powiedział Tom
-Robisz impreze?
-No jasne co takie zdiwione przyjdzie do klubu 21 o 20.
-Zaraz...-chciała cos powiedziec Jade ale Tom jej przerwał
-To bedziecie nie?
-Jasne-odrzekłam.
-Jade mozemy pogadac?
-Przeciez gadamy
-Ale w 4 oczy.
-po co?-Spojrzał sie na nia jakos dziwnie i poszli razem w strone chłopsiej toalety.
W toalecie...
-Jezeli jej cos wygadasz przemagluje Ci twarz tak ze własna matka cie nie pozna.
-Grozisz mi?
-Tak.
-Uwaga bo sie boje,Susan to moja przyjaciółka i nie bede jej okłamywac
-Ok a jezeli bede z toba chodzic nie powiesz jej?
-Co!?Mam okłamywac własna przyjaciołke?!-Moje oczy wygladały tak o_O.Jade
-A co ci szkodzi?Kazdy w tej szkole działa na 2 czasami i na 3 fronty.
-Ale Susan to moja przyjaciołka i nigdy jej nie okłamie-Wyszłam z toalety i poszłam na lekcje
I spowrotem Susan
Drnnn...drn...
-Tak?
-Hejka-Spojzałam na telefon to byl Justin
-Znowu ty?
-a co nie pasuje ci jezeli chcesz moge sie rozłaczyc
-Nie narazie nie mam z kim gadac wiec mozesz mowic.
-To super
-Nie zachwycaj sie tak mow czego chcesz
-Prosze przyjdz na impreze.
-Sorki nie moge ide na impreze Toma w klubie 21.
-21?
-Tak dobrze słyszysz on to przynajmiej ma gust
-A ja niby nie miałem?
-Raczej nie
-Hmmm...no ale przeciez byłas moja dziewczyna i mowisz ze miałem zły gust?-Nie wiedziałam co powiedziec zatkało mnie.-Sus jestes tam?
-Y...tak jestem
-Skoro nie chcesz przyjsc na moja impreze to moze chociaz sie spotkamy wczeniej?
-Sorki nie moge musze konczyc pa.-rozłaczyłam sie
-ale...chce ci powiedziec ze jest to w tym samym klubie.
Klub 21...
-Czesc!-Powiedziały dziewczyny
-Czesc co tu robicie?
-Nie wiesz przeciez...-w tym momencie przerwał jej Tom
-Czesc kotku-pocałowal mnie Tom
-Hej.
-Czesc dziewczyny jak wam sie podoba moja impreza?
-Twoja?
-Tak a niby kogo?
-No....-Przerwała jej Jade
-Nie pamietasz to jego impreza.
-Własnie-odrzekł Tom
-Zmuwiliscie sie czy co?Co sie z wami dzieje dzisiaj?
-Nic Susan to sa twoje urodziny,twoja impreza i mas zsie dobrze bawic co nie?
-No tak.
-Wiec chodzmy-Zaciagneła mnie Sasha
Rozmowa miedzy Alex,Jade,Cloe,Yasmin i Tomem....
-Posłuchajcie jezeli pisniecie choc edno sluwko o tym ze jest to impreza Justina pozalujecie.
-Grozisz nam?
-Tak a jezeli sie sprzeciwicie mozecie tego goszko pozałowac prawda Jade?
-Tak prawda
-Grzeczna dziewczynka-Pocałował mnie i poszedł w strone Susan
-Co ci odbiło?-Powiedziała Yasmine
-Groził mi a ja powiedziałam ze mam to gdzies i ze nie okłamie Susan a ten zagroził ze tego pozałuje a gdy wrociłam do domu zastałam go kompletnie zniszczonego i moja mame lezaca na ziemi złamali jej reke ale to nie koniec gdy weszlam do pokoju zastałam list na ktorym pisało cytuje,,jezeli nie okłamiesz Susan twoja matka bedzie jeszcze gorzej połamana a ty bedziesz miec kłopoty w szkole zastanow sie.P.S.Dzieki za kolczyki i naszyjnik podziekuje Susan za nie napewno ;).''
-Zabrał ci kolczyki?-Powiedziała Yasmine
-Co jak ty mozesz myslec o bizuteri jak on groził Jade!-powiedziała Cleo
-Sorki
-Nic nie szkodzi nie musimy nic mowic zaraz Justin wejdzie na scene i wszystko sie wyjasni.
-jestes tego pewna?Wiec spójż.
Impreza...
-Dedykuje to mojej dziewczynie Susan z ktora jestem juz od roku i zamierzam jeszcze troche z nia pobyc!-Wszyscy zaczeli sie smiac-Przepraszam to tak na wszelki wypadek.Napisałem dla Ciebie piosenke posluchaj:
What day is it? And in what month?
This clock never seemed so alive
I can't keep up and I can't back down
I've been losing so much time
Nothing to do
Nothing to lose
And it's you and me and all other people
And I don't know why, I can't keep my eyes off you
One of the things that I want to say you aren't coming out right
I'm tripping on words
You've got my head spinning
I don't know where to go from here
With nothing to do
Nothing to prove
And it's you and me and all other people
And I don't know why, I can't keep my eyes off you
And I don't know why, I can't keep my eyes off you
-Przeciez to Justin napisał dla Susan!-Powiedziała Alex
-Jak to?-spytała Cleo
-Tak to ,sam sie mnie pytał czy spodoba sie Susan.
-Jaki cham z tego Toma nie dosc ze kłamie ze to jego impreza to do tego kradnie piosenke Justinowi nie bede kłamac musze powiedziec prawde Susan.-powiedziała Yasmin
-Pamietaj co mówiła Jade nie mozemy jej tego powiedziec.
-Racja no ale mam juz dosyc tego okłamywania jej.
-Ja tez ale musimy.
I Susan.....
Podbiegłam do niego i przytuliła-Dziekuje to najpiekniejszy prezent jaki dostałam-Wyszeptałam cicho
-Wszystko dla mojej ksiezniczki ale mam dla Ciebie cos jeszcze-Tom wyja z kieszeni małe pudełko a gdy je otworzył zobaczyłam piekne fioletowe kolczyki a do tego naszyjnik.
-Dziekuje nie musiałes.
-Tak wiem ale lubie cie rozpieszczac.-Zaczelam go całowac a kilka metrow obok stał Justin.Gdy zobaczył mnie i Toma szybko wyszedł z imprezy dziewczyny go zatrzymywały i cos mowiły ale ten co im powiedział i wyszedł.Nagle podeszły do mnie dziewczyny wiec przestałam go całowac.
-Susan musze ci cos powiedziec.
-Jade zastanow sie.
-Nad czym ma sie zastanowic?
-Nad niczym-Pocałował mnie i spojrzał sie gniewnym wzorkiem w strone Jade chyba myslał ze tego nie widze.
-Posłuchaj Tom nie boje sie Ciebie i nigdy nie bede własciwie mam cie gdzies powiem wszystko Susan nie powstrzymasz mnie.
-Jade zastanow sie chyba kochasz swoja mame prawda?
-Rob co chcesz.Susan Tom cie okłamał To jest impreza Justina to on to wszystko zorganizował a piosenke ktora spiewalo to cos to była piosenka Justina napisał ja dla Ciebie na przeprosiny on nie kocha innej tylko ciebie nie miał zadnej dziewczyny od czasu waszego zerwania Posluchaj Susan on cie kocha.
-Nie to nie prawda zmowiłas sie z Justinem i innymi dziewczynami.
-Nie, nie zmowiłam sie z nim on naprawde cie kocha skoro tego nie widzisz nie załugujesz na niego.-Jade odeszła
-Zaczekaj Jade...prosze.
-Przykro mi Susan ale jest taka sama sytuacja jak rok temu znow sie kłocimy sie przez chłopaka tylko ze tym razem chodzi o to ze ten chlopak kocha ciebie a ty udajesz ze go nie kochasz wiesz Zadzwon do mnie jak znajdiesz moja przyjaciołke bo ty nia nie jestes.-Jade odeszła
-Zmysliła se wszystko nigdy bym cie nie okłamał
-Wiesz co Tom.Wal sie.-poszłam do domu.
W domu...
Wbiegłam do domu trzaskajac drzwiami
-Susan cos sie stało?
-Miałas kiedys uczucie ze wszyscy wokół cie okłamuja?
-Ktos cie oklamuje?
-Sama nie wiem jedni mowia jedno drudzy cos innego a jeszcze inny mowia najpierw tak a potem tak mam tego dosyc.
-Posłuchaj dorastasz i coraz czesciej poznajesz inne to osoby i nie zawsze bedziecie sie zgadzac ale w trudnych sytuacjach poprostu posłuchaj głosu serca.
-tez tak czasami robisz?
-Codziennie.
-Trudno wiec pewnie mnie znosic?
-Tak ale jestes moja corka tak jak i Jeydon jest moim mezem a twoim ojcem.
-Ale mamo on...
-...mnie okłamuje\
-skad wiesz?
-to widac jest kiepskim aktorem ale czuje cos do niego i wiem ze on tez cos do mnie czuje .
-Kochasz go?
-Tak.
-jak mojego ojca?
-Posłuchaj taty juz nie ma nie wroci do nas znalazł se inna.
-Tak wiem dzieki mamo jestes super.
-Tak wiem,okej dosyc mam duzo pracy.
-Nie przesadzaj zapracujesz sie
-Lubie to i to mi nie przeszkadza.Idz juz spac.
-Okej ide-zasmiałam sie.
-A własnie masz mały prezent w pokoju.
-Od kogo?
-Nie mam pojecia
-Dobra ide spac pa-pobiegłam szybko do pokoju
CDN...
WOW chyba sie niezle rozpisalam, pisalam to przez 2 godziny a teraz wchodzi moj brat i nie mam czasu poprawic wiec dodaje bez poprawek papa.
niedziela, 19 września 2010
rozdział 15
Nastepnego dnia w szkole...
-Czesc,czesc ...tak....hejka...Jezu co wszystkich tak dzisiaj uwzieło nawet ci co mnie nie znaja mowia mi ,,czesc'' to jest bardzo dziwne.
-Nie dziw sie chodzisz z Justinem
-Hello!Juz z nim nie chodze
-A no tak zapomniałam stwierdziłas ze gapi sie na mnie i wymysla jakies historyjki.\
-Nie stwierdziłam tak tylko ze slini sie na kazda ktora spotka poprostu miałam dosyc tego wiec z nim zerwałam.
-Rób jak chcesz ale jak poznasz innego chlopaka to ci nie pomoge
-Jasne mow co chcesz ale ja i tak wiem swoje.Poprostu dobrze cie znam.
-No jasne przeciez jestesmy pzyjaciołkami no nie?
-No jasne!Przyjaciolki na zawsze?
-Przyjaciolki na zawsze!-krzyknełysmy a wszyscy sie na nas spojrzeli az sie zawstydziłam i zaczelam smiac.Jade złapała mnie za reke i zaciagneła w strone łazienki.
-Co ci odbiło?
-Nic..poprostu...
-No powiedz co sie stało...
-Znasz tego chłopaka podobnego do Justina...tego no jak on ma na imie...
-Toma?
-Tak,strasznie mi sie spodobał myslisz ze mam u niego szanse?
-No...no jasne,pewnie,oczywiscie
-Cos skrywasz przedemna prawda?
-Nie!Skadze jestes moja pzryjaciólka niggdy bym cie nie okłamała wiesz ze jestem szczera az do bólu nikogo w zyciu nie okłamałam zwłaszcza ciebie uwiez mi.
-Włascie masz racje dobrze ze mam taka przyjaciólke.-Zadzwonił dzwonek wiec poszłysmy na lekcje.Lekcje mijały jedna za druga wkoncu nadszedła ta chwila na ktora czeka kazdy ktory chodzi do szkoły PRZERWA!Wyszłam szybciej niz Jade ona to zawsze sie grzebie gdyz musi wypytac o prace domowa i takie tam zawsze jako ostatnia wychodzi ze szkoły.
-Czesc.-Powiedział jakis glos zza moich plecow wiec sie odwrociłam i zobaczyłam Toma.
-Czesc Tom. -usmiechnełam sie
-Mielismy pogadac w szkole ale nie moglem cie nigdzie znalesc jestes jakims duchem czy co?-Ta,chyba raczej kłamca pomyslałam.
-Nie skadze poprostu byłam dzisiaj bardzo zajeta
-Aha szkoda no ale teraz mamy troche wolnego czasu co nie?
-No nie zabardzo jestem umówiona z przyjaciółka idziemy na zakupy.
-Aha szkoda to moze jutro?
-Okej
-To przyjade po ciebie o drugiej
-Okej bede gotowa.-Pocałował mnie w usta i pozegnał sie nagle zobaczylam Jade stojaca przy wejsciu do szkoły modliłam sie zeby dopiero co przyszła.
-Idziemy?
-Co?Ty sie mnie pytasz czy idziemy?Posłuchaj nigdzie z toba nie ide kłamczucho twierdziłas ze jestes moja przyjaciółka i ze nigdy bys mnie nie okłamała ale teraz widze ze nie moge ci wierzyc przykro mi ale nie chce miec kłamczuchy za przyjaciółke sorki Sus teraz widze ze Justin miał racje .
-Jaka racje o co ci chodzi?Jade zaczekaj nie rob mi tego jestes moja przyjaciólka.
--Sorki Sus juz nie jestem.-Odeszła jakby niby nic była moja przyjaciółka mogłam jej chociaz powiedziec no ale co?Przeciez nie znam Toma to on do mnie zagadał jedyne co o nim wiedziałam to... to ze umie śpiewac tylko tyle co ja narobiła .Odeszłam zdala o szkoły i przez cała droge do domu plakałam .Gdy weszłam do domu zobaczyłam mame obsciskujacom sie z tym czyms(tak nazywałam Jeydona) dopiero gdy mnie zobaczyli przestali.
-Czesc Sus kotku jak tam w szkole?-spytała mama
-Dobrze.
-Napewno?-spytał ten ktos
-A co zmieniłes zawód?Teraz zamiast aktorstwa bedzie śledztwo super mi to pasuje ale pamietaj nigdy nie bedziesz moim ojcem .
-Susan przepros ojca niczym ci nie zawinił.
-Zawinił zastapił mi ojca
-Idz do pokoju i zastanów sie nad swoim zachowaniem.
-Nie rozkazuj mi.
-Susan!Do pokoju dopoki nie przeprosisz Jeydona nie bedziesz z niego wychodzic
-Dobrze bo nigdy go nie przeprosze.-Trzasnełam drzwiami i poszłam do pokoju.
CDN........
-Czesc,czesc ...tak....hejka...Jezu co wszystkich tak dzisiaj uwzieło nawet ci co mnie nie znaja mowia mi ,,czesc'' to jest bardzo dziwne.
-Nie dziw sie chodzisz z Justinem
-Hello!Juz z nim nie chodze
-A no tak zapomniałam stwierdziłas ze gapi sie na mnie i wymysla jakies historyjki.\
-Nie stwierdziłam tak tylko ze slini sie na kazda ktora spotka poprostu miałam dosyc tego wiec z nim zerwałam.
-Rób jak chcesz ale jak poznasz innego chlopaka to ci nie pomoge
-Jasne mow co chcesz ale ja i tak wiem swoje.Poprostu dobrze cie znam.
-No jasne przeciez jestesmy pzyjaciołkami no nie?
-No jasne!Przyjaciolki na zawsze?
-Przyjaciolki na zawsze!-krzyknełysmy a wszyscy sie na nas spojrzeli az sie zawstydziłam i zaczelam smiac.Jade złapała mnie za reke i zaciagneła w strone łazienki.
-Co ci odbiło?
-Nic..poprostu...
-No powiedz co sie stało...
-Znasz tego chłopaka podobnego do Justina...tego no jak on ma na imie...
-Toma?
-Tak,strasznie mi sie spodobał myslisz ze mam u niego szanse?
-No...no jasne,pewnie,oczywiscie
-Cos skrywasz przedemna prawda?
-Nie!Skadze jestes moja pzryjaciólka niggdy bym cie nie okłamała wiesz ze jestem szczera az do bólu nikogo w zyciu nie okłamałam zwłaszcza ciebie uwiez mi.
-Włascie masz racje dobrze ze mam taka przyjaciólke.-Zadzwonił dzwonek wiec poszłysmy na lekcje.Lekcje mijały jedna za druga wkoncu nadszedła ta chwila na ktora czeka kazdy ktory chodzi do szkoły PRZERWA!Wyszłam szybciej niz Jade ona to zawsze sie grzebie gdyz musi wypytac o prace domowa i takie tam zawsze jako ostatnia wychodzi ze szkoły.
-Czesc.-Powiedział jakis glos zza moich plecow wiec sie odwrociłam i zobaczyłam Toma.
-Czesc Tom. -usmiechnełam sie
-Mielismy pogadac w szkole ale nie moglem cie nigdzie znalesc jestes jakims duchem czy co?-Ta,chyba raczej kłamca pomyslałam.
-Nie skadze poprostu byłam dzisiaj bardzo zajeta
-Aha szkoda no ale teraz mamy troche wolnego czasu co nie?
-No nie zabardzo jestem umówiona z przyjaciółka idziemy na zakupy.
-Aha szkoda to moze jutro?
-Okej
-To przyjade po ciebie o drugiej
-Okej bede gotowa.-Pocałował mnie w usta i pozegnał sie nagle zobaczylam Jade stojaca przy wejsciu do szkoły modliłam sie zeby dopiero co przyszła.
-Idziemy?
-Co?Ty sie mnie pytasz czy idziemy?Posłuchaj nigdzie z toba nie ide kłamczucho twierdziłas ze jestes moja przyjaciółka i ze nigdy bys mnie nie okłamała ale teraz widze ze nie moge ci wierzyc przykro mi ale nie chce miec kłamczuchy za przyjaciółke sorki Sus teraz widze ze Justin miał racje .
-Jaka racje o co ci chodzi?Jade zaczekaj nie rob mi tego jestes moja przyjaciólka.
--Sorki Sus juz nie jestem.-Odeszła jakby niby nic była moja przyjaciółka mogłam jej chociaz powiedziec no ale co?Przeciez nie znam Toma to on do mnie zagadał jedyne co o nim wiedziałam to... to ze umie śpiewac tylko tyle co ja narobiła .Odeszłam zdala o szkoły i przez cała droge do domu plakałam .Gdy weszłam do domu zobaczyłam mame obsciskujacom sie z tym czyms(tak nazywałam Jeydona) dopiero gdy mnie zobaczyli przestali.
-Czesc Sus kotku jak tam w szkole?-spytała mama
-Dobrze.
-Napewno?-spytał ten ktos
-A co zmieniłes zawód?Teraz zamiast aktorstwa bedzie śledztwo super mi to pasuje ale pamietaj nigdy nie bedziesz moim ojcem .
-Susan przepros ojca niczym ci nie zawinił.
-Zawinił zastapił mi ojca
-Idz do pokoju i zastanów sie nad swoim zachowaniem.
-Nie rozkazuj mi.
-Susan!Do pokoju dopoki nie przeprosisz Jeydona nie bedziesz z niego wychodzic
-Dobrze bo nigdy go nie przeprosze.-Trzasnełam drzwiami i poszłam do pokoju.
CDN........
piątek, 17 września 2010
rozdział 14
Nastepnego dnia...
-Mamo lece do szkoły,pa
-Czekaj masz sniadanie i pieniadze
-Dzieki mamo.
-A calus?
-Mamo!
-Corko!
-No dobra-pocalowalam mame i pobieglam do szkoły wgl.zapominajac ze dzisiaj sprzatamy swiat Ahhh nienawidze tego dnia dlaczego wgl.musimy go sprzatac?No tak wiem,wiem gdybysmy nie sprzatali to bysmy toneli w smieciach.
-Czesc Susan.
-Czesc,my sie znam?
-Nie pamietasz mnie to ja Jade.
-Jade!To naprawde ty?Jeju jak ty sie zmieniłas wgl.Cie nie poznałam
-Ale komplement :)-przytuliłysmy sie do siebie i gadałysmy przez cała droge do szkoły no a potem do klasy az nastała godzina sprzatania obie tego nienawidziłysmy yyyyy........ chociaz byla i dobra strona tego sprzatania Nie bylo LEKCJI!A teraz miala byc kartkowka z gegry ale ja mam szczescie :)heh
-Susan!-ktos krzykna
-Co!-Walnełam kogos w twarz
-No pieknie wiec tak sie wita swojego chłopaka?
-Jezu!Justin!Sorki nie zauwarzylam ciebie,przepraszam.-przepraszałam J.B.
-Dobra nic sie nie stało no ale moze mały całus?-Pocałowałam go w policzek
-Moze byc?
-Hmmm.....no nie wiem moze jeszcze jeden...?-zaczelismy sie draznic
-khm...-zwrocila na siebie uwage Jade
-A wlasnie Justin poznaj moja przyjaciółke Jade.
-Miło mi .-usmiechna sie Justin
-Je...jej...jeju to...to Ju...Just...Justin.....Bie...bieber-jakała sie
-Tak cos w tym dziwnego?
-Ty sie mnie pytasz czy ccos w tym dziwnego?Okej to ze ja jestem slawna to mały pikus z tym jaki on jest sławny,piekny,cudowny, jest dla mnie przykładem chłopaka ktory nie rezygnije ze swoich marzen naprawde go cenie.
-Ta fajnie a tak wgl.co ty tu robisz co?
-A nic tak poprostu przyszedłem cie odwiedzic ale widze ze jestes troche zajeta.
-Ta...troche jestem...wiec moze sam laskawie pojedziesz do swojej szkoły i pojdziesz sprzatac co?
-Nie, menadrzer powiedział mojej dyrektor ze nie moge sprzatac swiata bo mam wazny koncert w pewnym miescie i sie zgodziła.
-Aha czyli mam rozumiec ze wielki gwiazdor nie ma zamiaru sie pobrudzic
-O co ci chodzi teraz?
-O co?O to ze slinisz sie do kazdej dziewczyny a mnie masz gdzies.
-Przestan Susan wiesz ze jestes dla mnie najwazniejsza-probował mnie przytulic
-Własnie nie wiem,skoro tak bardzo podoba Ci sie Jade to chodz z nia
-Co to ma znaczyc?Zrywasz ze mna?
-Tak.-Wyszłam szybko ze szkoły i poszłam w strone parku ciagle plakałam do domu nie mogłam wrocic gdyz mama zaraz by wypytywała czemu nie jestem w szkole i wgl. takie tam zeczy.Usiadłam na ławce i wlaczyłam mp4 nagle podszedł do mnie jakis chłopak
-Czesc.-zacza
-Czesc,znamy sie>?
-Nie ale ja cie znam jestem Tom(tl.pol.Tomasz) chodzimy do tej samej szkoły.
-A...tak pamietam cie to Ciebie nazywaja ,,kopia Justina Biebera''
-Ta...ale chyba ci nie przeszkadza ze z nim rywaluje?
-A miałoby przeszkadzac?
-No raczej przeciez jestes jego dziewczyna no nie?
-Własnie nie wiem
-Jak to?
-Ślini sie na kazda dziewczyne ktora przejdzie obok niego mam tego dosyc.
-Rozumiem cie własciwie to nie dosłownie ale rozumiem
-A co takiego sie stało?
-Moja dziewczyna ciagle gadała na temat Justina jaki on piekny,cudowny i takie tam miałem poprostu juz tego dosyc wiec z nia zerwałem
-Wiec tak jakby jestes w mojej skorze hehe :)
-Ta tak jakby
-Dobra musze leciec pogadamy jutro w szkole ok?
-Oki ,pa
-pa
CDN.......
Tom-16 letni chłopak wróg Justina Biebera.Tak jak on chce stac sie sławny.Z pozoru kazdy by pomyslał ze chce wszystkim zainponowac ale gdy go sie pozna lepiej tak nie jest.
Jade-15 latka,braz włosy i oczy .Wesoła,zabawna,mądra uwielbia J.B .Sławna przedewszystkim z filmu ,,Bratz'' na D.CH. Naj.przyjaciołka Susan -do czasu.
-Mamo lece do szkoły,pa
-Czekaj masz sniadanie i pieniadze
-Dzieki mamo.
-A calus?
-Mamo!
-Corko!
-No dobra-pocalowalam mame i pobieglam do szkoły wgl.zapominajac ze dzisiaj sprzatamy swiat Ahhh nienawidze tego dnia dlaczego wgl.musimy go sprzatac?No tak wiem,wiem gdybysmy nie sprzatali to bysmy toneli w smieciach.
-Czesc Susan.
-Czesc,my sie znam?
-Nie pamietasz mnie to ja Jade.
-Jade!To naprawde ty?Jeju jak ty sie zmieniłas wgl.Cie nie poznałam
-Ale komplement :)-przytuliłysmy sie do siebie i gadałysmy przez cała droge do szkoły no a potem do klasy az nastała godzina sprzatania obie tego nienawidziłysmy yyyyy........ chociaz byla i dobra strona tego sprzatania Nie bylo LEKCJI!A teraz miala byc kartkowka z gegry ale ja mam szczescie :)heh
-Susan!-ktos krzykna
-Co!-Walnełam kogos w twarz
-No pieknie wiec tak sie wita swojego chłopaka?
-Jezu!Justin!Sorki nie zauwarzylam ciebie,przepraszam.-przepraszałam J.B.
-Dobra nic sie nie stało no ale moze mały całus?-Pocałowałam go w policzek
-Moze byc?
-Hmmm.....no nie wiem moze jeszcze jeden...?-zaczelismy sie draznic
-khm...-zwrocila na siebie uwage Jade
-A wlasnie Justin poznaj moja przyjaciółke Jade.
-Miło mi .-usmiechna sie Justin
-Je...jej...jeju to...to Ju...Just...Justin.....Bie...bieber-jakała sie
-Tak cos w tym dziwnego?
-Ty sie mnie pytasz czy ccos w tym dziwnego?Okej to ze ja jestem slawna to mały pikus z tym jaki on jest sławny,piekny,cudowny, jest dla mnie przykładem chłopaka ktory nie rezygnije ze swoich marzen naprawde go cenie.
-Ta fajnie a tak wgl.co ty tu robisz co?
-A nic tak poprostu przyszedłem cie odwiedzic ale widze ze jestes troche zajeta.
-Ta...troche jestem...wiec moze sam laskawie pojedziesz do swojej szkoły i pojdziesz sprzatac co?
-Nie, menadrzer powiedział mojej dyrektor ze nie moge sprzatac swiata bo mam wazny koncert w pewnym miescie i sie zgodziła.
-Aha czyli mam rozumiec ze wielki gwiazdor nie ma zamiaru sie pobrudzic
-O co ci chodzi teraz?
-O co?O to ze slinisz sie do kazdej dziewczyny a mnie masz gdzies.
-Przestan Susan wiesz ze jestes dla mnie najwazniejsza-probował mnie przytulic
-Własnie nie wiem,skoro tak bardzo podoba Ci sie Jade to chodz z nia
-Co to ma znaczyc?Zrywasz ze mna?
-Tak.-Wyszłam szybko ze szkoły i poszłam w strone parku ciagle plakałam do domu nie mogłam wrocic gdyz mama zaraz by wypytywała czemu nie jestem w szkole i wgl. takie tam zeczy.Usiadłam na ławce i wlaczyłam mp4 nagle podszedł do mnie jakis chłopak
-Czesc.-zacza
-Czesc,znamy sie>?
-Nie ale ja cie znam jestem Tom(tl.pol.Tomasz) chodzimy do tej samej szkoły.
-A...tak pamietam cie to Ciebie nazywaja ,,kopia Justina Biebera''
-Ta...ale chyba ci nie przeszkadza ze z nim rywaluje?
-A miałoby przeszkadzac?
-No raczej przeciez jestes jego dziewczyna no nie?
-Własnie nie wiem
-Jak to?
-Ślini sie na kazda dziewczyne ktora przejdzie obok niego mam tego dosyc.
-Rozumiem cie własciwie to nie dosłownie ale rozumiem
-A co takiego sie stało?
-Moja dziewczyna ciagle gadała na temat Justina jaki on piekny,cudowny i takie tam miałem poprostu juz tego dosyc wiec z nia zerwałem
-Wiec tak jakby jestes w mojej skorze hehe :)
-Ta tak jakby
-Dobra musze leciec pogadamy jutro w szkole ok?
-Oki ,pa
-pa
CDN.......
Tom-16 letni chłopak wróg Justina Biebera.Tak jak on chce stac sie sławny.Z pozoru kazdy by pomyslał ze chce wszystkim zainponowac ale gdy go sie pozna lepiej tak nie jest.
Jade-15 latka,braz włosy i oczy .Wesoła,zabawna,mądra uwielbia J.B .Sławna przedewszystkim z filmu ,,Bratz'' na D.CH. Naj.przyjaciołka Susan -do czasu.
czwartek, 16 września 2010
13
Obudziłam się o 17 byłam strasznie głodna wiec zeszłam na dół nikogo nie było nie zdziwiłam sie gdyz nigdy nikogo nie ma w domu;wyjełam z lodówki ser i kiełbase właczylam mikrofale i zrobiłam sobie grzanki.Gdy grzanki sie zrobiły poszłam na gore i wlaczyłam laptopa najpierw weszlam na blogerra potem poczte,facebooka,stardoll,nk i jeszcze inne strony gdy juz obleciałam wszystkie strony właczyłam gg dostepne były Cloe,Yasmine,Sasha i Jade lubiałam je wrecz kumplowałam sie z nimi od małego zawsze mnie wspieraja po przeprowadzce ale teraz nie miałam zamiaru z nimi gadac wiec wylaczylam gg i poszlam spac.
2 tyg puźniej...(premiera filmu Camp Rock 2)
-Oh jak sie ciesze ze bedziemy razem w klasie brakowalo mi kolezanki do gadania
-Tak ja tez sie ciesze wkoncu Cie zobacze nie widziałysmy sie tak dlugo ah no nie wytrzymam dobrze ze to tylko 2 dni Dobra musze konczyc matka mnie woła ,czesc xx-gadała Jade
-ok,papa xx-pozegnalam sie i rozlaczylam
-Nie moge uwierzyc Jade bedzie chodzic ze mna do szkoły to cos superowego tak dawno jej nie widzialam ciekawe czy sie zmieniła?
Drn...drydryndryn......drrrrrrrrrrrrrnnn-NO przeciez ide czy nie!?
-Tak?-odebralam
-Susan?-spytal sie glos ze sluchawki
-Tak to ja a kto mowki?
-No jak to nie poznajesz mnie?
-No raczej po glosie nie a widziec cie nie widze
-Hahhaha-zasmial sie ten ktos
-No powiedz kim jestes albo sie rozlacze!-troche sie wkurzylam
-Nie nie rozłanczaj sie to ja Justin.
-a...al.aaa...ale
-cos sie stalo?
-nie tylko tak za toba tesknilam i za twoim glosem tez oczywiscie:)-zasmialismy sie
-Ja tez tesknilem nie gniewasz sie juz na mnie?
-Nie skad jestes juz w Los Angeles?
-Tak wczoraj wszyscy wrocilismy.
-To super!To moze....moze...
-....sie spotkamy?-powiedzial Justin
-Jasne!
-Ok,a kiedy?
-Moz teraz?
-Ok gdzie mieszkasz?Przyjade po ciebie.
-Nie lepiej spotkajmy sie w parku 1000 N kings Road Park w West Holiwood wiesz gdzie to jest?
-Jasne.
-Ok pa
-pa
W parku...
Czekałam na niego i czekałam a on nie przychodził jeju ile mozna szukac jednego parku?NO ta znajac Justina to moze troche zajac.
-Susan!-krzyknal jakis glos z tylu gdy sie obrocilam zobaczylam Justina calego zdyszalego
-Justin co ci sie stalo?-spytalam
-Nic poprostu uciekałem przed fankami
-to straszne......
-no widzisz
-albo i nie...
-ty nic nie rozumiesz nawet gdybys byla sławna bys mnie nie zrozumiała.
-to powiedz jak jest naprawde a moze zrozumiem
-OK,Wiec tak wszyscy mysla ze jesnem jakims pustoglowym chlopaczkiem ktory od samego dziecinstwa byl slawny i bogaty mysla ze jestem kims kim wgl.nie jestem mam poprostu tego dosyc.
-Ta wspolczuje ci
-i widzisz jakos nie rozumiesz
-dobra przestan sie obrazac bo sama zaczne tak myslec
-a jeszcze nie myslisz?
-no jasne ze nie dlatego tu jestem dobra chodz sie przejsc-Poszlismy w strone malej rzeczki potem popatrzelismy jak chlopacy jezdza na deskorolkach Justin byl troche zazdrosny wiec poszlismy nad wileki staw i tam sie pocalowalismy
CDN....
Wiecej napisze w Sobote lub niedziele ale watpie ze w sobote wiec nie badzcie zawiedzeni hehe :)Ok musze sie teraz troche pouczyc
2 tyg puźniej...(premiera filmu Camp Rock 2)
-Oh jak sie ciesze ze bedziemy razem w klasie brakowalo mi kolezanki do gadania
-Tak ja tez sie ciesze wkoncu Cie zobacze nie widziałysmy sie tak dlugo ah no nie wytrzymam dobrze ze to tylko 2 dni Dobra musze konczyc matka mnie woła ,czesc xx-gadała Jade
-ok,papa xx-pozegnalam sie i rozlaczylam
-Nie moge uwierzyc Jade bedzie chodzic ze mna do szkoły to cos superowego tak dawno jej nie widzialam ciekawe czy sie zmieniła?
Drn...drydryndryn......drrrrrrrrrrrrrnnn-NO przeciez ide czy nie!?
-Tak?-odebralam
-Susan?-spytal sie glos ze sluchawki
-Tak to ja a kto mowki?
-No jak to nie poznajesz mnie?
-No raczej po glosie nie a widziec cie nie widze
-Hahhaha-zasmial sie ten ktos
-No powiedz kim jestes albo sie rozlacze!-troche sie wkurzylam
-Nie nie rozłanczaj sie to ja Justin.
-a...al.aaa...ale
-cos sie stalo?
-nie tylko tak za toba tesknilam i za twoim glosem tez oczywiscie:)-zasmialismy sie
-Ja tez tesknilem nie gniewasz sie juz na mnie?
-Nie skad jestes juz w Los Angeles?
-Tak wczoraj wszyscy wrocilismy.
-To super!To moze....moze...
-....sie spotkamy?-powiedzial Justin
-Jasne!
-Ok,a kiedy?
-Moz teraz?
-Ok gdzie mieszkasz?Przyjade po ciebie.
-Nie lepiej spotkajmy sie w parku 1000 N kings Road Park w West Holiwood wiesz gdzie to jest?
-Jasne.
-Ok pa
-pa
W parku...
Czekałam na niego i czekałam a on nie przychodził jeju ile mozna szukac jednego parku?NO ta znajac Justina to moze troche zajac.
-Susan!-krzyknal jakis glos z tylu gdy sie obrocilam zobaczylam Justina calego zdyszalego
-Justin co ci sie stalo?-spytalam
-Nic poprostu uciekałem przed fankami
-to straszne......
-no widzisz
-albo i nie...
-ty nic nie rozumiesz nawet gdybys byla sławna bys mnie nie zrozumiała.
-to powiedz jak jest naprawde a moze zrozumiem
-OK,Wiec tak wszyscy mysla ze jesnem jakims pustoglowym chlopaczkiem ktory od samego dziecinstwa byl slawny i bogaty mysla ze jestem kims kim wgl.nie jestem mam poprostu tego dosyc.
-Ta wspolczuje ci
-i widzisz jakos nie rozumiesz
-dobra przestan sie obrazac bo sama zaczne tak myslec
-a jeszcze nie myslisz?
-no jasne ze nie dlatego tu jestem dobra chodz sie przejsc-Poszlismy w strone malej rzeczki potem popatrzelismy jak chlopacy jezdza na deskorolkach Justin byl troche zazdrosny wiec poszlismy nad wileki staw i tam sie pocalowalismy
CDN....
Wiecej napisze w Sobote lub niedziele ale watpie ze w sobote wiec nie badzcie zawiedzeni hehe :)Ok musze sie teraz troche pouczyc
niedziela, 12 września 2010
12
...Moją mame strasznie sie ucieszyłam -Mama!-krzyknełam i uściskałam ją najmocnej jak tylko potrafie.
-Cześć kotku.-powiedziala to usmiechajac sie
-Tak sie cieszę że cię widze nie mozesz sobie wyobrazic jak mocno za toba tesknilam!
-Uwierz moge.Dobra zbieramy sie Jeydon na nas czeka w samochodzie.
-On tez tu przyjechał?Myslałam że sama przyjechałas.
-Coś sie stało?Nie lubisz go?-spytala zdziwiona mama
-nie skadze!Lubie go poprostu jestem troche zaskoczona znacie sie dosc krotko -Musiałam w tej chwili skłamac nie chciałam tu zostac zwłaszcza po tym co usłyszałam.-Myslałam ze został z Nickiem przeciez mógł zrobić jakas impreze lub zaprosic jakas dziewczyne do domu nigdy nie wiadomo co wymysli!
-Kotku przestan Nick jest w domu musi pilnowac siostry ty tez niedlugo tam bedziesz.-usmiechneła sie jakby to byla dobra wiadomosc
-tak wiem...
-dobra idziemy!-mama wzieła walizki i poszłysmy w strone samochodu przechodzac kolo stołowki zobaczyłam Justina i Nicka patrzyli na mnie jak na boginie troche mnie to przeraziło wiec spojrzałam w strone samochodu siedzial tam Jeydon ze swoim sztucznym usmiechem było widac ze udaje wszedzie rozpoznam kłamców no chyba ze umieja grac tak jak Justin!Wsiadając do samochodu ktoś zaczą mnie wołac gdy sie odwrociłam był to Justin we własnej osobie chciałam juz wsiasc ale nagle zaczepiła mnie mama.-Cos sie stało?Czemu nie idziesz do Justina?-spytała jakby chciała juz powiedziec ,,A nie mówiłam!''
-Nie skadze zaraz sie z nim pozegnam tylko sprawdze czy wzielam wszystko-usmiechnełam sie lekko,zajrzałam do torby nistety miałam juz wszystko wiec zostalo tylko jedno musze isc do kogos kogo kocham ale i jednoczesnie nienawidze!
-Ok.-odrzekła mama i wsiadła do samochodu dodajac - tylko szybko!
-Jasne.-powiedziałąm i poszłam w strone Bimbera :/-czego?!-powiedziałam wsciekla.
-Posłuchaj przepraszam Cie to byl tylko niewinny zart nie chciałem zebys mnie znienawidzila, prosze wybacz mi.Błagam Cie.-Zaczą tlumaczyc sie
-Posłuchaj , po pierwsze wiem ze byl to zart ale brukowce tego tak nie somentuja tylko zaczna zaraz pisac ,,Justin ma nowa dziewczyne zgadnijcie jaka!'' albo ,,Fanka J.Biebera oblewa go płatkami!'' poprostu nie chce zyc dalej w kłamstwach mam juz tego dosc najpierw Jess a teraz Mitchie! Moze nastepna bedzie Alex co?...-Dałam mu chwile na wytlumaczenie sie chociaz nie chcialam tego sluchac.
-Posluchaj to nie tak!...
-A niby jak?Dobra nie wazne!Nie przyszłam tu po to by sie klucic moja mam nadal mysli ze jestesmy razem wiec przytulmy sie i pozegnajmy tak zeby myslała ze jest tak dalej.
-nie powiedzilas jej?Czyli nadal cos do mnie czujesz nie dziwie sie jestem ładny kazda chce ze mna byc -usmiechna sie.
-Nie myslalam ze czuje ale juz tak nie jest.-Przutiliłam go i odwrociłam sie do Nicka tez przytulajac go-A tak wgl. Justin zastanow sie nad soba jak sie zachowujesz ciagle mowisz o tym jaki jestes super i ze wszystkie dziewczyny chca ciebie.Jest maly wyjatek ktory watpie ze sie zmieni .-Chciałam juz odejsc ale cos mi sie przypomniało-P.S. Wykasuj moj numer z komorki a wlasciwie komorek .-Podeszłam do samochodu i wsiadłam do niego i wyjechalismy z planu.Po pół godzinnej jazdy caly ten las mi sie znódził wiec wyjełam mp4 i zaczełąm sluchac muzyki nagle wlaczyla sie piosenka ktora spiewalam z Justinem jeszcze przed tym jak zaczely sie proby chcialam ja przelaczyc ale cos mnie powstrzymywalo przed tym uslyszalam tylko poczatek piosenki gdyz zaraz zasnełam.
SEN....
-Co to za miejsce zaraz to chyba plaza na obozie.Co ja tu robie?O ktos tam jest zraz...przeciez to ja i ....Justin pamietam to był wtedy szczery ze mna Co ja zrobiłam przeciez on tylko chcial sprawdzic czy zalezy mi na nim a ja zniszczylam nam obojgu zycie
I RZECZYWISTOSC...
-Susan obudz sie kotku,słonko-budzila mnie mama
-Mamo!-krzyknełam
-Juz dobrze, co sie stalo? Plakalas przez sen-spytala ,chyba troche sie martwila
-Okłamałam Cie zerwałam z Justinem gdyz ten zrobil se taki maly zart a ja sie na niego wscieklam a przed wyjazdem z obozu udawałam ,przepraszam nie chciałam!A pozatym zniszczylam zycie a obojgu Justinowi i mnie!Mamo ja go KOCHAM! Teraz to wiem a nie mam jak mu tego powiedziec!-rozpłakałam sie do całego mama probowała mnie uspokoic lecz nie mogła wkoncu po 2 godzinach dojechalismy do West Holiwood i mama zaprowadzila mnie do pokoju powiedzialam jej ze nie chce jesc obiadu i ze wole isc spac.Mama sie zgodzila i zeszła na dol.
CDN...
-Cześć kotku.-powiedziala to usmiechajac sie
-Tak sie cieszę że cię widze nie mozesz sobie wyobrazic jak mocno za toba tesknilam!
-Uwierz moge.Dobra zbieramy sie Jeydon na nas czeka w samochodzie.
-On tez tu przyjechał?Myslałam że sama przyjechałas.
-Coś sie stało?Nie lubisz go?-spytala zdziwiona mama
-nie skadze!Lubie go poprostu jestem troche zaskoczona znacie sie dosc krotko -Musiałam w tej chwili skłamac nie chciałam tu zostac zwłaszcza po tym co usłyszałam.-Myslałam ze został z Nickiem przeciez mógł zrobić jakas impreze lub zaprosic jakas dziewczyne do domu nigdy nie wiadomo co wymysli!
-Kotku przestan Nick jest w domu musi pilnowac siostry ty tez niedlugo tam bedziesz.-usmiechneła sie jakby to byla dobra wiadomosc
-tak wiem...
-dobra idziemy!-mama wzieła walizki i poszłysmy w strone samochodu przechodzac kolo stołowki zobaczyłam Justina i Nicka patrzyli na mnie jak na boginie troche mnie to przeraziło wiec spojrzałam w strone samochodu siedzial tam Jeydon ze swoim sztucznym usmiechem było widac ze udaje wszedzie rozpoznam kłamców no chyba ze umieja grac tak jak Justin!Wsiadając do samochodu ktoś zaczą mnie wołac gdy sie odwrociłam był to Justin we własnej osobie chciałam juz wsiasc ale nagle zaczepiła mnie mama.-Cos sie stało?Czemu nie idziesz do Justina?-spytała jakby chciała juz powiedziec ,,A nie mówiłam!''
-Nie skadze zaraz sie z nim pozegnam tylko sprawdze czy wzielam wszystko-usmiechnełam sie lekko,zajrzałam do torby nistety miałam juz wszystko wiec zostalo tylko jedno musze isc do kogos kogo kocham ale i jednoczesnie nienawidze!
-Ok.-odrzekła mama i wsiadła do samochodu dodajac - tylko szybko!
-Jasne.-powiedziałąm i poszłam w strone Bimbera :/-czego?!-powiedziałam wsciekla.
-Posłuchaj przepraszam Cie to byl tylko niewinny zart nie chciałem zebys mnie znienawidzila, prosze wybacz mi.Błagam Cie.-Zaczą tlumaczyc sie
-Posłuchaj , po pierwsze wiem ze byl to zart ale brukowce tego tak nie somentuja tylko zaczna zaraz pisac ,,Justin ma nowa dziewczyne zgadnijcie jaka!'' albo ,,Fanka J.Biebera oblewa go płatkami!'' poprostu nie chce zyc dalej w kłamstwach mam juz tego dosc najpierw Jess a teraz Mitchie! Moze nastepna bedzie Alex co?...-Dałam mu chwile na wytlumaczenie sie chociaz nie chcialam tego sluchac.
-Posluchaj to nie tak!...
-A niby jak?Dobra nie wazne!Nie przyszłam tu po to by sie klucic moja mam nadal mysli ze jestesmy razem wiec przytulmy sie i pozegnajmy tak zeby myslała ze jest tak dalej.
-nie powiedzilas jej?Czyli nadal cos do mnie czujesz nie dziwie sie jestem ładny kazda chce ze mna byc -usmiechna sie.
-Nie myslalam ze czuje ale juz tak nie jest.-Przutiliłam go i odwrociłam sie do Nicka tez przytulajac go-A tak wgl. Justin zastanow sie nad soba jak sie zachowujesz ciagle mowisz o tym jaki jestes super i ze wszystkie dziewczyny chca ciebie.Jest maly wyjatek ktory watpie ze sie zmieni .-Chciałam juz odejsc ale cos mi sie przypomniało-P.S. Wykasuj moj numer z komorki a wlasciwie komorek .-Podeszłam do samochodu i wsiadłam do niego i wyjechalismy z planu.Po pół godzinnej jazdy caly ten las mi sie znódził wiec wyjełam mp4 i zaczełąm sluchac muzyki nagle wlaczyla sie piosenka ktora spiewalam z Justinem jeszcze przed tym jak zaczely sie proby chcialam ja przelaczyc ale cos mnie powstrzymywalo przed tym uslyszalam tylko poczatek piosenki gdyz zaraz zasnełam.
SEN....
-Co to za miejsce zaraz to chyba plaza na obozie.Co ja tu robie?O ktos tam jest zraz...przeciez to ja i ....Justin pamietam to był wtedy szczery ze mna Co ja zrobiłam przeciez on tylko chcial sprawdzic czy zalezy mi na nim a ja zniszczylam nam obojgu zycie
I RZECZYWISTOSC...
-Susan obudz sie kotku,słonko-budzila mnie mama
-Mamo!-krzyknełam
-Juz dobrze, co sie stalo? Plakalas przez sen-spytala ,chyba troche sie martwila
-Okłamałam Cie zerwałam z Justinem gdyz ten zrobil se taki maly zart a ja sie na niego wscieklam a przed wyjazdem z obozu udawałam ,przepraszam nie chciałam!A pozatym zniszczylam zycie a obojgu Justinowi i mnie!Mamo ja go KOCHAM! Teraz to wiem a nie mam jak mu tego powiedziec!-rozpłakałam sie do całego mama probowała mnie uspokoic lecz nie mogła wkoncu po 2 godzinach dojechalismy do West Holiwood i mama zaprowadzila mnie do pokoju powiedzialam jej ze nie chce jesc obiadu i ze wole isc spac.Mama sie zgodzila i zeszła na dol.
CDN...
sobota, 11 września 2010
rozdzial 11
Następnego dnia...
Drn...dryndryn...-Tak słucham-powiedzialam lekko spiaca
-Susan!Ty jeszcze śpisz?Przeciez za 2 godziny przyjezdzam po ciebie!
-CO?!-krzyknelam szybko wstajac z lozka
-no tak ,dobrze nie przeszkadzam Ci idz sie ubrac i zjedz sniadanie
-ok,pa
-pa-rozlaczyla sie.Szykowalam sie chyba ze pol godziny i pooszlam na sniadnie wszyscy byli jeszcze zmeczeni po wczorajszym ,ledwo mowili Dziendobry!Tylko jja sobie myslalam dla kogo.Nagle do stolowki wpadli reporterzy i fotografii a za nimi 2 goryli a jeszcze za nimi Justin ktory byl bardzo szczesliwy strasznie sie na niego wtedy wkorzylam gdyz sie ze mna nawet nie przywital tylko podszedl do pudrowanej Mitchie!Wczoraj wydawala sie fajna a teraz wyglada jak lalka barbie!Ale to mnie nie wkurzylo tylko to ze Justin nawet sie nie patrzac pocalowal ja!Dopiero jak Mitchie przestala sie do niego kleic Justin mnie zauwarzyl patrzyl na mnie blagajacym wzorkiem lecz ja bylam wsciekla wzielam talerz z płatkami i wylałam na jego glowe zaczol sie drzec czemu to zrobilam,kim ja wgl.jestem zeby go tak obrazac i inne takie tam.
-O czyli mnie teraz nie pamietasz?-spytalam stanowczo
-A mialbym pamietac? nawet cie nie znam!-powiedzial to jakby to byla prawda
-A wiec tak traktujesz swoja dziewczyne?Wszyscy mowili ze nie mozna ci ufac ja myslalam ze zmyslaja ale teraz wiem ze mowili prawde!-rozplakalam sie a Nick.Joe i Kevin zabrali mnie z tamtad a za nami poszli jeszcze ci co znali prawde.Siedzialam w domku razem z wszystkimi pocieszali mnie i wgl. nagle zadzwonil telefon to byla mama ucieszylam sie ze zabiera mnie z tad.Powiedzialam zeby wyszli gdyz chce pogadac sama z mama.
-Tak mamo?-spytalam sie powstrzymujac lzy
-Czesc kotku zaraz bedziemy na planie,jestes juz gotowa?
-tak jestem bede czekac kolo stolowki albo styłu na plazy.
-ok,musze konczyc mam drugi telefon pa.
-pa...-wzielam walizki i wyszlam przed dom wszyscy sie zdziwili i zaczeli pytac czemu jestem spakowana,czemu wyjezdzam,i takie tam...odpowiedzialam i wszyscy sie zegnali ze mna wkoncu po 15 minutach bylam wolna wiec poszlam w strone stolowki nagle zobaczylam Justina ktory gadal z Nickiem schowalam sie za krzakami i podsluchiwalam.
-Nie mialo byc tak ona miala byc tylko zazrosna a teraz pewnie nie chce mnie znac .Prosze idz do niej i wytlumacz wszystko blagam Cie!-mowil Justin
-Posluchaj, lepiej bedzie jezeli ty sam pojdziesz do niej i wytlumaczysz wszystko-mowil Nick
-a dlaczego ty nie mozesz jej tego powiedziec?-Nick sie zaciol-Zaraz,zaraz nie mow ze chodzisz z nia.
-nie skadz ze!Nie zrobilbym Ci tego tylko ze no...
-wykrztus to z siebie!
-Zakochalem sie w niej!-Justin stał bez slowa nie mogl wykrztusic z siebie slowa-Przepraszam nie chcialem
-nie szkodzi, co z tego ze sie w niej zakochales gorzej by bylo gdybys ja pocalowal lub poprosil o chodzenie!-Justin chyba sie skapna ze Nick to zrobil gdyz byl wsciekly-Prawda?Nie zrobiles tego.powiedz ze nie zrobiles!
-Zrobilem ,sorki Justin no ale potrzebowala wsparcia a jeszcze do tego gdy powiedziala ze wyjezdza cos mnie tknelo....-Justin mu przerwal
\-zaraz....zaraz jak to wyjezdza?Kiedy?Oktorej?Dlaczego?
-No jej matka sie przeprowadza i Susan jedzie z nia nie pamietam gdzie.
-Musze isc do niej przeprosic ja mozliwe ze nigdy jej juz nie spotkam!-Nagle zadzwonil telefon do mnie!Szybko wybieglam z krzakow i pobieglam w strone plazy.
-Tak-powiedzialam do sluchawki ale uslyszalam tylko cisze-nie zdarzylam odebrac no trudno-Nagle poczulam jak ktos dotyka mojego ramienia odwrocilam sie i zobaczylam....
CDN...
Drn...dryndryn...-Tak słucham-powiedzialam lekko spiaca
-Susan!Ty jeszcze śpisz?Przeciez za 2 godziny przyjezdzam po ciebie!
-CO?!-krzyknelam szybko wstajac z lozka
-no tak ,dobrze nie przeszkadzam Ci idz sie ubrac i zjedz sniadanie
-ok,pa
-pa-rozlaczyla sie.Szykowalam sie chyba ze pol godziny i pooszlam na sniadnie wszyscy byli jeszcze zmeczeni po wczorajszym ,ledwo mowili Dziendobry!Tylko jja sobie myslalam dla kogo.Nagle do stolowki wpadli reporterzy i fotografii a za nimi 2 goryli a jeszcze za nimi Justin ktory byl bardzo szczesliwy strasznie sie na niego wtedy wkorzylam gdyz sie ze mna nawet nie przywital tylko podszedl do pudrowanej Mitchie!Wczoraj wydawala sie fajna a teraz wyglada jak lalka barbie!Ale to mnie nie wkurzylo tylko to ze Justin nawet sie nie patrzac pocalowal ja!Dopiero jak Mitchie przestala sie do niego kleic Justin mnie zauwarzyl patrzyl na mnie blagajacym wzorkiem lecz ja bylam wsciekla wzielam talerz z płatkami i wylałam na jego glowe zaczol sie drzec czemu to zrobilam,kim ja wgl.jestem zeby go tak obrazac i inne takie tam.
-O czyli mnie teraz nie pamietasz?-spytalam stanowczo
-A mialbym pamietac? nawet cie nie znam!-powiedzial to jakby to byla prawda
-A wiec tak traktujesz swoja dziewczyne?Wszyscy mowili ze nie mozna ci ufac ja myslalam ze zmyslaja ale teraz wiem ze mowili prawde!-rozplakalam sie a Nick.Joe i Kevin zabrali mnie z tamtad a za nami poszli jeszcze ci co znali prawde.Siedzialam w domku razem z wszystkimi pocieszali mnie i wgl. nagle zadzwonil telefon to byla mama ucieszylam sie ze zabiera mnie z tad.Powiedzialam zeby wyszli gdyz chce pogadac sama z mama.
-Tak mamo?-spytalam sie powstrzymujac lzy
-Czesc kotku zaraz bedziemy na planie,jestes juz gotowa?
-tak jestem bede czekac kolo stolowki albo styłu na plazy.
-ok,musze konczyc mam drugi telefon pa.
-pa...-wzielam walizki i wyszlam przed dom wszyscy sie zdziwili i zaczeli pytac czemu jestem spakowana,czemu wyjezdzam,i takie tam...odpowiedzialam i wszyscy sie zegnali ze mna wkoncu po 15 minutach bylam wolna wiec poszlam w strone stolowki nagle zobaczylam Justina ktory gadal z Nickiem schowalam sie za krzakami i podsluchiwalam.
-Nie mialo byc tak ona miala byc tylko zazrosna a teraz pewnie nie chce mnie znac .Prosze idz do niej i wytlumacz wszystko blagam Cie!-mowil Justin
-Posluchaj, lepiej bedzie jezeli ty sam pojdziesz do niej i wytlumaczysz wszystko-mowil Nick
-a dlaczego ty nie mozesz jej tego powiedziec?-Nick sie zaciol-Zaraz,zaraz nie mow ze chodzisz z nia.
-nie skadz ze!Nie zrobilbym Ci tego tylko ze no...
-wykrztus to z siebie!
-Zakochalem sie w niej!-Justin stał bez slowa nie mogl wykrztusic z siebie slowa-Przepraszam nie chcialem
-nie szkodzi, co z tego ze sie w niej zakochales gorzej by bylo gdybys ja pocalowal lub poprosil o chodzenie!-Justin chyba sie skapna ze Nick to zrobil gdyz byl wsciekly-Prawda?Nie zrobiles tego.powiedz ze nie zrobiles!
-Zrobilem ,sorki Justin no ale potrzebowala wsparcia a jeszcze do tego gdy powiedziala ze wyjezdza cos mnie tknelo....-Justin mu przerwal
\-zaraz....zaraz jak to wyjezdza?Kiedy?Oktorej?Dlaczego?
-No jej matka sie przeprowadza i Susan jedzie z nia nie pamietam gdzie.
-Musze isc do niej przeprosic ja mozliwe ze nigdy jej juz nie spotkam!-Nagle zadzwonil telefon do mnie!Szybko wybieglam z krzakow i pobieglam w strone plazy.
-Tak-powiedzialam do sluchawki ale uslyszalam tylko cisze-nie zdarzylam odebrac no trudno-Nagle poczulam jak ktos dotyka mojego ramienia odwrocilam sie i zobaczylam....
CDN...
środa, 8 września 2010
Miłosc,nadzieja,zdrada,zaufanie,nadzieja-rozdzial 10!
Weszłam na impreze po cichu nie chcialam teraz z nikim gadac :/ no ale niestety podeszla do mnie jakas dziewczyna nawet jej nie znalam.
-Cześć!:)- usmiechnela sie
-czesc:/ a my sie znamy?-spytalam sie lekko zdziwiona
-nie no ale chyba mozemy pogadac co nie?-znow sie usmiechnela tak jka Justin ciagle sie umiechala
-jasne,jestem Susan dla przyjacioł Sus:)
-a ja Mitchie.-potem juz gadalysmy chyba przez pol imprezy zupelnie zapomnialam o wyjezdzie
-musze isc na chwile do toalety.
-okej poczekam tu.
-ok.-i poszlam do toalety gdy z niej wyszlam zaczelam szukac Mitchie wkoncu ja zobaczylam chcialam do niej podejsc ale to co zobaczylam mnie zatrzymalo Ona ta ktora uwarzalam za mila i spokojna osobe calowala sie z Justinem!A do tego jakis fotograf zrobil im zdjecie!Jacys reportezy caczeli sie wypytywac czy to jego nowa dziewczyna jak dlugo sa ze soba.Jak ona śmiala! A moze to Justin znowu sie popisuje:/ nie chcialam wiedziec wyszlam z imprezy cala zaplakana nagle w cos lub kogos uderzylam gdy spojrzalam do gory przez moje zaplakane oczy zobaczylam Nicka byl taki super zawsze z nim moglam szczerze pogadac byl moim najlepszym przyjacielem.
-Co sie stalo?-spytal czule
-nic takiego-musialam sklamac bo zaraz by poszedl do Justina i zaczol mu wygarniac tak wiem,wiem przyjazni sie z Justinem ale czasami sam mowi ze przesadza i potrafi mu to powiedziec prosto w oczy!
-prosze powiedz mi nie powiem nikomu.
-napewo....-powiedzialam tak troche no...sama nie wiem
-no tak!Prosze jestem twoim przyjacielem czy nie?
-no jestes...
-no wiec....
-od samego rana mam zly dzien ... wszyscy maja dla mnie zla wiadomosc mam dosyc tego dobrze ze jutro jade do domu...-w tym momencie Nick mi przerwal
-zaraz...zaraz jak to jedziesz jutro?Ale dlaczego?Po co?Z jakiego powodu?
-no...ale nie powiesz nikomu?
-nie powiem obiecuje!-usmiechna sie lekko
-moja mam poznala jakiegos faceta Jeydon,Joe,Jerry nie pamietam jego imienia ale to nie wazne no i poznala tego faceta a teraz przez niego wyprowadzam sie do West Hollywoood i dlatego musze jutro wyjechac :(
-choc-lekko mnie przytulil i poszlismy w strone plazy
-na pewno nikomu nie powiesz?-spytalam
-napewno a czemu nie idziesz do Justina?Przeciez zawsze to jemu sie żaliłas czasami mowil ze zaczesto no ale mowil tez ze naprawde cie kocha...
-Ta...jasne gdyby mnie kochal by nie calowal Mitchie!-wkurzona krzyknelam ale na szczescie uslyszal to tylko Nick.
-calowal Mitchie?Co w tym dziwnego?Przeciez ona jest...-w tym momencie zamilkl jakby mial cos do ukrycia
-co ona?Kim ona jest dla Justina?
-no nie wiem czy moge ci to powiedziec
-powiedz!
-Justin chodzi z Mitchie od 3 miesiecy twierdzil ze skoro jestes taka szybka to zrozumiesz.
-zaraz,zaraz jak to szybka?O co ci chodzi?
-no Justin chcial sie tylko z toba przespac i zaraz przed wyjazdem powiedziec ci ze ma dziewczyne.
-co za szmata!Myslał ze ma doczynienia z kims kto od razu pojdzie z nim do lozka naprawde ma pokickane w glowie!...-bym wrzeszczala dalej i przeklinala ale Nick mnie uspokoil lekko calujac mnie w usta calowal lepiej od Justina ale odepchnelam go.-Co ty sobie wyobrazasz?
-Poprostu...no...nie wiem co we mnie wstapilo.
-Posluchaj jestes fajnym chlopakiem a do tego milym i zabawnym ale mam juz dosyc rozczarowan chce byc teraz sama, przepraszam.-odeszlam od niego i poszlam w strone domu.....
cdn....
-Cześć!:)- usmiechnela sie
-czesc:/ a my sie znamy?-spytalam sie lekko zdziwiona
-nie no ale chyba mozemy pogadac co nie?-znow sie usmiechnela tak jka Justin ciagle sie umiechala
-jasne,jestem Susan dla przyjacioł Sus:)
-a ja Mitchie.-potem juz gadalysmy chyba przez pol imprezy zupelnie zapomnialam o wyjezdzie
-musze isc na chwile do toalety.
-okej poczekam tu.
-ok.-i poszlam do toalety gdy z niej wyszlam zaczelam szukac Mitchie wkoncu ja zobaczylam chcialam do niej podejsc ale to co zobaczylam mnie zatrzymalo Ona ta ktora uwarzalam za mila i spokojna osobe calowala sie z Justinem!A do tego jakis fotograf zrobil im zdjecie!Jacys reportezy caczeli sie wypytywac czy to jego nowa dziewczyna jak dlugo sa ze soba.Jak ona śmiala! A moze to Justin znowu sie popisuje:/ nie chcialam wiedziec wyszlam z imprezy cala zaplakana nagle w cos lub kogos uderzylam gdy spojrzalam do gory przez moje zaplakane oczy zobaczylam Nicka byl taki super zawsze z nim moglam szczerze pogadac byl moim najlepszym przyjacielem.
-Co sie stalo?-spytal czule
-nic takiego-musialam sklamac bo zaraz by poszedl do Justina i zaczol mu wygarniac tak wiem,wiem przyjazni sie z Justinem ale czasami sam mowi ze przesadza i potrafi mu to powiedziec prosto w oczy!
-prosze powiedz mi nie powiem nikomu.
-napewo....-powiedzialam tak troche no...sama nie wiem
-no tak!Prosze jestem twoim przyjacielem czy nie?
-no jestes...
-no wiec....
-od samego rana mam zly dzien ... wszyscy maja dla mnie zla wiadomosc mam dosyc tego dobrze ze jutro jade do domu...-w tym momencie Nick mi przerwal
-zaraz...zaraz jak to jedziesz jutro?Ale dlaczego?Po co?Z jakiego powodu?
-no...ale nie powiesz nikomu?
-nie powiem obiecuje!-usmiechna sie lekko
-moja mam poznala jakiegos faceta Jeydon,Joe,Jerry nie pamietam jego imienia ale to nie wazne no i poznala tego faceta a teraz przez niego wyprowadzam sie do West Hollywoood i dlatego musze jutro wyjechac :(
-choc-lekko mnie przytulil i poszlismy w strone plazy
-na pewno nikomu nie powiesz?-spytalam
-napewno a czemu nie idziesz do Justina?Przeciez zawsze to jemu sie żaliłas czasami mowil ze zaczesto no ale mowil tez ze naprawde cie kocha...
-Ta...jasne gdyby mnie kochal by nie calowal Mitchie!-wkurzona krzyknelam ale na szczescie uslyszal to tylko Nick.
-calowal Mitchie?Co w tym dziwnego?Przeciez ona jest...-w tym momencie zamilkl jakby mial cos do ukrycia
-co ona?Kim ona jest dla Justina?
-no nie wiem czy moge ci to powiedziec
-powiedz!
-Justin chodzi z Mitchie od 3 miesiecy twierdzil ze skoro jestes taka szybka to zrozumiesz.
-zaraz,zaraz jak to szybka?O co ci chodzi?
-no Justin chcial sie tylko z toba przespac i zaraz przed wyjazdem powiedziec ci ze ma dziewczyne.
-co za szmata!Myslał ze ma doczynienia z kims kto od razu pojdzie z nim do lozka naprawde ma pokickane w glowie!...-bym wrzeszczala dalej i przeklinala ale Nick mnie uspokoil lekko calujac mnie w usta calowal lepiej od Justina ale odepchnelam go.-Co ty sobie wyobrazasz?
-Poprostu...no...nie wiem co we mnie wstapilo.
-Posluchaj jestes fajnym chlopakiem a do tego milym i zabawnym ale mam juz dosyc rozczarowan chce byc teraz sama, przepraszam.-odeszlam od niego i poszlam w strone domu.....
cdn....
czwartek, 2 września 2010
rozdzial 9
dwa tyg. puźniej...
-Sus....otworz Susan rezyser wola Cie Susan śpisz?Kotku...-Budził mnie Justin własciwie to sie dobijal do drzwi wkońcu sie obudzilam i powloklam do drzwi
-Co?-powiedzialam jeszcze zaspana
-Ubierz się i chodz rezyser na ciebie czeka
-Jasne zaczekaj-zamknelam mu drzwi przed nosem.Szybko sie ubralam i poszlismy do rezysera
-slucham prosze pana
-Mam juz dosyc twojego ciaglego spuzniania sie albo bedziesz przychodzic na czas albo cie wyzuce
-Dobrze rozumiem nie bede sie juz wiecej spuzniac.
-mam nadzieje,idz juz
-dowidzenia-wyszlam od tego starucha moze znal sie na filmach ale nie na ludziach
-Susan zaczekaj!-krzyczal Justin-I co czego chcial?
-Powiedzial ze jak bede sie dalej spuzniac to mnie zwolni-zaczelam plakac
-Spokojnie nie zwolni cie kto wtedy bedzie spiewal piosenki?
-sa przeciez tez inne dziewczyny moga spiewac -zaczelam bardziej plakac a Justin ciagle mnie przytulal i probowal pocieszac ale to jeszcze bardziej pogarszalo sytuacje nagle zadzwonil telefon-to moja mam-powiedzialam do Justna i odebrałam
-Tak mamo...-zaczelam
-Czesc kotku co tam u cb.?-spytala sie mama
-Nic ciekawego fajni ludzie,mila atmosfera pogodzialm sie nawet z Justinem a czemu sie pytasz?-zawsze jak sie pytala co u mnie ciekawego miala dla mnie zla wiadomosc
-A nic tak poprostu,tesknie za toba:)-usmiechnela sie sztucznie
-wiem ze cos sie stalo o co chodzi?-nie myslalam juz o wylaniu tylko o zlej wiadomosci
-no wiesz polubilam strasznie tego Jeydona i postanowilismy ze zamieszkamy u niego super wiadomosc co nie...?-zdziwilam sie gdyz to byla dobra wiadomosc
-super naprawde ciesze sie ze wkoncu poznalas mezczyzne swojego zycia:)-usmiechnelam sie
-Tylko ze...no...n....o...jest maly problem musisz jutro wrocic do domu gdyz pojutrze jedziemy do West Hollywood a ty musisz spakowac wszystko
-Co?Ale..no ale...ale mamo... dobrze ..tak,tak ....nie dobrze przyjade pa-gdy sie rozlaczylam od razu poszlam do swojego domku wgl. nie sluchajac tego co mówi Justin chyba plakalam ze 2 godziny gdy wkoncu przestalam poszlam sie odswiezyc gdyz mielismy mala impreze po 30 minutach bylam gotowa szybko wyszlam z domku i poszlam na impreze...
Jeydon-31 letni aktor potrafi zagrac kazda role nawet ta milosna.,,Kolega z pracy''.Zostal wynajety przez jednego z bylych mezow Paulli by zlamac jej serce, ale zamiast tego zakochyje sie w Paulli po kilku dniach od przeprowadzki do jego mieszkania.Usłyszymy jeszcze o nim. CDN....
Subskrybuj:
Posty (Atom)


